AUTOR ARTYKUŁU
MACIEJ SKAZA
Ku różnorodności | PRITZKER 2017
29 sierpnia 2017 | wyślij link
Ku różnorodności | PRITZKER 2017

Kolejne werdykty Pritzker Architecture Prize nie wyznaczają nowych kierunków w projektowaniu; a jednak zwracają uwagę na pewne problemy dotyczące naszej kultury, nie tylko w wąskim zakresie architektury. W myśl takiego założenia można by przyjąć, iż nagrodą w 2015 roku podkreślono rolę idei w poszukiwaniu nowych form w sztuce kształtowania przestrzeni. W 2016 roku przyznanie nagrody dla Alejandro Araveny kierowało nasze spojrzenia na „niezbadane” dotąd obszary architektonicznych dociekań (co znalazło swoje odzwierciedlenie także w „raporcie z frontu” zeszłorocznego Biennale Architektury w Wenecji), a wręcz sugerowało konieczność rozszerzenia naszych poszukiwań także na inne dziedziny ludzkiej aktywności, nie tylko tej związanej ze sztuką.[1]

Tegoroczna decyzja jury, przyznanie nagrody zespołowi: Rafael Aranda, Carme Pigem i Ramon Vilalta[2], każe spojrzeć z szerokiej perspektywy na otaczającą nas rzeczywistość – na „różnorodność” współczesnego świata[3]. Po wiekach naznaczonych porządkami kolejnych stylów, burzliwych kierunkach wieku XX-go, i krótkiej – niczym rozbłysk spadającego meteorytu – erze Stararchitects, nastaje czas naznaczony wielością twórczych postaw współczesnych projektantów i odpowiadająca im mnogością możliwych interpretacji 7 miliardów mieszkańców naszej planety.

Wśród projektów zespołu RCR Arquitectes są niewielkie budynki, jak domy mieszkalne, założenia parkowe (np. La Arboleda Park, 2003-2005), czy budynki użyteczności publicznej[4]; są też olbrzymie założenia architektoniczno-urbanistyczne, jak – dotąd niezrealizowany – The Edge (Dubaj) – zespół biurowo-mieszkalno-handlowy, opracowywany na podstawie konkursu inwestorskiego z 2008 roku, o niebagatelnej powierzchni 343.990 metrów kwadratowych.[5] Różnorodności funkcji odpowiada wielość materiałów, a jednocześnie – zauważalna prostota architektonicznego języka, która udowodnia stwierdzenie Glenna Marcutta (przewodniczący jury), że „jedność materiału może uwidocznić niesamowitą siłę i prostotę budynku”.[6]

Tę cytowaną jedność architektonicznego tworzywa widać w pawilonach restauracji Les Cols, wybudowanych w Olot w latach 2004-2005. W obrębie działki zrealizowano sekwencję ścian wydzielających kilka podłużnych pasów o różnych szerokościach. Poszczególne ściany wykonano ze swobodnie ustawionych szklanych paneli i metalowych rur. Częściowo zostały one przykryte dachem tak, że uzyskano sekwencję następujących po sobie otwartych lub zamkniętych pomieszczeń. Lustrzane powierzchnie zwielokrotniają odbicia przeciwległych płaszczyzn, czyniąc przestrzeń nieoczywistą i zagadkową. Wąskie, wysokie pasy szklanych paneli wydzielających pawilony – to bardziej układy widoków, niż fizyczne granice budowli… Labirynt miejscami otwartych ku niebu tuneli – intrygujących i zachęcających do zagłębienia się dalej i dalej – w kalejdoskop refleksów i zwielokrotnionych lustrzanymi powierzchniami odbić, budujących charakter nieco mrocznych wnętrz. (…)

Wśród wielu projektów zespołu Aranda-Pigem-Vitalta są również te, stanowiące rozbudowę, czy przebudowę istniejących budynków. W przypadku budynku byłej odlewni Barberi jest to miejsce szczególne, bo jak opisują to architekci: „Spełnienie marzeń: znalezienie miejsca do snu, spotkań, debat, rozmów, medytacji, ciszy, ogrodu, historii i… wąchania i oddychania. Tworzenie: architektury i krajobrazu. Udostępnianie: nam i wielu innym … Pozwalające w ciszy wracać do naszej pracy”.[7] Przestrzenie zbudowanej w początku XX wieku fabryki, zostały zaadoptowane przez architektów w 2004 roku dla potrzeb biura, ale także powierzchni wykorzystywanych do spotkań, warsztatów, współdzielenia. W „Laboratoriach Barberi’ego”, jak określają to miejsce architekci, stare łączy się z nowym – ceglane ściany i nierówne tynki stykają się ze szkłem i metalem; chropowate powierzchnie przeciwstawiają się tym szklistym; szkło pozwala zewnętrzu przeniknąć do wnętrza, a jasność katalońskiego światła rozjaśnić mroki pofabrycznych wnętrz.

Od kilku lat można obserwować w Internecie dyskusje spekulujące na temat kolejnych laureatów Nagrody Pritzkera, nasilające się szczególnie przed zapowiadanym terminem ogłoszenia werdyktu. Po raz kolejny decyzję można uznać za zaskakującą i w pierwszym oglądzie – nieoczywistą. Wystarczy jednak choć na chwilę „zagłębić się” w twórczość zespołu Aranda, Pigem i Vilalta – by wśród akwarelowych szkiców, precyzji rysunków detali, a także dokładności realizacji – odkryć bogactwo kształtów, materiałów i barw.

Jak napisano o projektach katalońskiego zespołu w uzasadnieniu do przyznanej nagrody: „krajobraz i architektura są zjednoczone, by stworzyć budynki ściśle powiązane z miejscem i czasem”.[8] Taka dyspozycja odzwierciedla się w pięknie i różnorodności projektów. A może to jedynie moja słabość do hiszpańskiej (katalońskiej) architektury skąpanej w mocnym południowym słońcu. Raczej nie tylko….

 

Cały artykuł w numerze 41.

 

ARCH #43
WRZESIEŃ/PAŹDZIERNIK 2017
facebook