AUTOR ARTYKUŁU

KONRAD KUCZA-KUCZYŃSKI
T. PRZEMYSŁAW SZAFER
9 maja 2017 | wyślij link
T. PRZEMYSŁAW  SZAFER

 

W słoneczne południe 27 lutego 2017 roku na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie pożegnaliśmy  Przemysława Szafera.

Prawie wiosenna aura tego dnia aura, była jak symbol „słonecznego” człowieka, jakim był.

 

<T. P. Szafer> to jak znak firmowy. Architekt, publicysta, pisarz i wydawca, nauczyciel akademicki, organizator nauki, a przede wszystkim uroczy, przyjazny wszystkim Człowiek.

 

Był hojnie obdarzony inteligenckim, z ducha krakowskim esprit; w barwnym języku, radości życia i sposobie bycia – już zupełnie niedzisiejszym.  Przez młodsze generacje architektów trochę nieznany i zapomniany, ale dla moich był Instytucją.

Wyrosły w krakowskiej profesorskiej rodzinie, po ojcu – twórcy Tatrzańskiego Parku Narodowego – odziedziczył miłość do Podhala.  Stąd, od 1958 roku jego pierwsze prace naukowe o prawdziwej, czystej architekturze podhalańskiej czyli minimalistycznych szałasach pasterskich, a później stworzenie i kierowanie  Pracownią Projektowania Regionalnego w Zakopanem.  (…) Pracownia była formalnie placówką krakowskiego Wydziału Architektury, ale to silna osobowość Szafera stanowiła o jej cechach. Było to przedłużenie naukowej i dydaktycznej Jego aktywności na Wydziale w sferze wiedzy o architekturze współczesnej. Ale tego było Mu za mało; założył Komisję Urbanistyki i Architektury  Oddziału PAN w Krakowie. Stąd już tylko krok do 1980 roku i zapoczątkowania kultowych, bo najważniejszych wówczas spotkań naukowych środowiska architektów – w podkrakowskich Mogilanach. Ogólnopolskie Konwersatoria Polskiej Architektury Współczesnej w kameralnej, towarzyskiej atmosferze, z inteligentnymi jamnikami Przemka pod stołem, które szczekały tylko wtedy, gdy ktoś mówił nie na temat – gromadziły czołówkę architektów zarówno naukowców,  jak i praktyków. Wszyscy, którzy tam bywali zapewne pamiętają tę niepowtarzalną atmosferę i wysoką jakość dyskusji, jakby obok trudnego czasu. Nawet stan wojenny ich nie przerwał.

Pozostał w pamięci  środowiska jako przewodniczący od 1972 roku Rady Redakcyjnej miesięcznika „Architektura”, później w latach  80. jej redaktor naczelny. Jako Jego zastępca szlify redakcyjne zdobywała Ewa Przestaszewska-Porębska. Wspominaliśmy z Ewą ten czas na pogrzebie.

 

W literaturze profesjonalnej zostawił trwały, wyjątkowy ślad. To trzy książki wydane w ARKADACH – zapis obrazu polskiej architektury powojennej. W 1972 roku wychodzi „Nowa architektura polska. Diariusz lat 1966-70”, w 1981 „Nowa architektura polska. Diariusz lat 1976-1980”, wreszcie w 1988 „Współczesna architektura polska”. Ta ostatnia przedstawia sylwetki twórcze 73 architektów, będąc podsumowaniem całej epoki architektury „socmodernizmu”. Charakterystyczne, szczególnie teraz w czasie ponownego zainteresowania tym okresem jest, iż Szafer doceniał w swoich analizach wysoką wartość tej powstałej w trudnych czasach architektury.

Wyrazem uznania wyjątkowego miejsca Przemysława Szafera w środowisku polskich architektów, było przyznanie Mu przez SARP w 2005 roku, specjalnego wyróżnienia: tytułu Ambasadora Polskiej Architektury. W pełni na to zasłużył.

 

(…)  Przemek chciał też projektować. Może z racji sporej aktywności naukowej, dydaktycznej i publicystycznej, nie starczało Mu na to czasu… Wojtek Kosiński przypomniał mi, że w konkursie w 1957 roku na projekt nowego schroniska przy Morskim Oku, 1. nagrodę otrzymali Tadeusz Barucki i Przemysław Szafer –  za architekturę w modernistycznym, a nie regionalnym języku.

Do realizacji nie doszło, ale Przemek bardzo cenił ten projekt.

W 1984 roku razem z Jackiem Gyurkovichem, Stanisławem Karczmarczykiem, Januszem Mierzwą i Ewą Węcławowicz-Gyurkovich, Przemysław Szafer był współautorem projektu, a potem od 1987 – realizacji Sanktuarium św. Piotra Apostoła – zespołu wotywnego w Wadowicach. Ta silnie znaczeniowa w postmodernistycznym języku architektura, miała być z założenia wyrazem wdzięczności społeczeństwa polskiego za wybór Papieża Polaka.

 

Ale takim marzeniem Przemka o współczesnej architekturze podhalańskiej jest  „Szaferówka” – Jego letni dom w Kościelisku, projektowany przez Zbigniewa Gądka, zapamiętany charakterystycznym rysunkiem Wojtka Kosińskiego. I to też było miejsce wielu dyskusji o architekturze, często z bagażem miłych godzin i ciężką od nich głową, kończonych efektywnie  w porannych godzinach…

 

Na Cmentarzu Rakowickim wspominali Przemka najbliżsi współpracownicy z Wydziału, Krystyna Styrna-Bartkowicz, Marta Urbańska. Żegnał w imieniu władz Politechniki Krakowskiej Zbigniew Zuziak. Była z Nim – jak zawsze – Monika, której zawdzięczał ciepło i troskę wielu, szczególnie ostatnich lat. Z cmentarnej kaplicy do rodzinnego grobu odprowadzała  Go  rzewna ale i radosna przecież muzyka – oczywiście góralskiej kapeli Jana Karpiela-Bułecki – też ucznia Profesora.

 

 

Przemku, teraz możesz spokojnie i bez końca budować Architekturę Niewidzialną…

 

 

Cały tekst w numerze 3(41) maj-czerwiec 2017, do końca czerwca w sieci sprzedaży salonów EMPiK.

 

Fot. Paweł Łucenko

ARCH #44
LISTOPAD/GRUDZIEŃ 2017
facebook