AUTOR ARTYKUŁU
IRMA KOZINA
HENRYK BUSZKO IN MEMORIAM
5 stycznia 2016 | wyślij link
HENRYK BUSZKO IN MEMORIAM

31 lipca 2015 r. w wieku 91 lat zmarł nasz nieodżałowany przyjaciel, twórca wielu wybitnych rozwiązań architektonicznych w aglomeracji górnośląskiej, architekt Henryk Buszko.

Ten urodzony w 1924 r. we Lwowie „Ślązak z wyboru” przybył do Katowic w 1949 r., początkowo związał się z miejscowym Miastoprojektem, pracując w zespole z Jerzym Gottfriedem i Aleksandrem Frantą. Od 1958 r. prowadził wraz z Aleksandrem Frantą autorską Pracownię Projektów Budownictwa Ogólnego.

Jego sylwetkę prezentowaliśmy kilka miesięcy temu z okazji zorganizowanego w Katowicach Benefisu tego – dziś już śp. – znakomitego Twórcy. Ograniczymy się tu zatem do zacytowania rozdziału niepublikowanej książki, do której opracowania posłużyły wywiady udzielane autorce tekstu niemal do ostatnich dni przed Jego odejściem. Pragnieniem Henryka Buszko było jak najszybsze wydanie tych wspomnień. Prezentacja ich części na łamach czasopisma „ARCH” jest hołdem, jaki pragniemy złożyć Koledze jako nasze ostatnie pożegnanie.

 

 

Fragment manuskryptu książki dr Irmy Koziny pt. „Henryk Buszko”, napisanej w ramach cyklu Twórcy Śląskiej Architektury; portrety”, który powstaje z inicjatywy Biblioteki Śląskiej w Katowicach

 

 

Henryk Buszko jako prezes w Stowarzyszeniu Architektów Polskich SARP

 

Kiedy w 1965 roku Buszko zaczął pełnić obowiązki prezesa SARP w Warszawie, czuł  się zobligowany do wzmocnienia pozycji związku wobec kolegów, którzy jako elektorzy tej organizacji znaczącą większością głosów powierzyli mu tę funkcję. (…) Wdrażanie swoich pomysłów organizacyjnych rozpoczął od podjęcia kontaktów z władzami administracyjnymi i partyjnymi kraju. Jako okazję do tego rodzaju spotkań wykorzystał konieczność zorganizowania dokumentów wyjazdowych dla delegacji udającej się na międzynarodowy kongres architektoniczny do Francji. Skład tej delegacji ustanowił jeszcze poprzedni zarząd, jednak decydenci partyjni chcieli skreślić z jej składu dwóch członków: Jerzego Hryniewieckiego oraz Jacka Nowickiego. Buszko sprzeciwił się podważaniu kompetentnej decyzji jego poprzedników, a jego stanowczość na tyle zaskoczyła przedstawicieli władzy, że zaakceptowali tę argumentację.

Ten pierwszy sukces dodał mu pewności siebie. Postanowił więc pójść jeszcze o krok dalej i odwiedził odpowiedzialnego za organizację ogólnopolskiego Kongresu Kultury Jarosława Iwaszkiewicza, zarzucając mu zaniedbanie, polegające na całkowitym wykluczeniu architektów z głównego harmonogramu obrad. Iwaszkiewicz próbował go zbyć ogólnikami, przekonując, że wszyscy doceniają wyjątkową rolę architektury w polskim krajobrazie kulturowym. Zdenerwowany tym Buszko przeprowadził mu swoisty egzamin, prosząc o wymienienie nazwisk znanych mu współczesnych architektów. Jak można było tego oczekiwać, Iwaszkiewicz zdał ów egzamin dość słabo. Po tej słownej przepychance, architektom udało się wywalczyć sobie w ramach Kongresu Kultury stosowne miejsce dla własnych delegatów.

Jako szef najważniejszej w PRL organizacji związkowej architektów Buszko był zwolennikiem metod znanych mu ze sposobu działania generała Ziętka, polegających na przedkładaniu działania nad mówienie. Tego typu taktyka pomogła mu w przeprowadzeniu spraw związanych z utworzeniem Domu Architekta w zamku w Tucznie. Zanim Buszko został prezesem SARP, członkowie tej organizacji mieli możliwość korzystania z noclegów w Domu Architekta SARP w Kazimierzu nad Wisłą. Ośrodek ten był tak mały, że jedynie nieliczni członkowie Stowarzyszenia mogli tam wyjeżdżać na wczasy. By tę sytuację zmienić, Buszko zaczął rozglądać się za możliwością pozyskania kolejnego budynku, który mógłby służyć architektom jako miejsce wypoczynku. Okazją do realizacji tego celu stała się rezygnacja Przedsiębiorstwa Państwowego „Orbis” z zamiaru odbudowy zamku w Tucznie z przeznaczeniem na hotel w 1966 roku. Buszko postarał się o to, by SARP uczestniczył w projekcie finansującym odbudowę tego obiektu, musiał jednak przekonać cały zarząd do tego, że jego pomysł ma szansę realizacji. Zwołano zebranie, podczas którego wielu sceptyków zaczęło wyrażać wątpliwość, że Stowarzyszenie nie poradzi sobie z doprowadzeniem do satysfakcjonującego stanu obiektu, który jest całkowicie zdewastowany. Nie przyjmując do wiadomości tej argumentacji Buszko zadał swoim kolegom pytanie, czy jest wśród nich ktoś, kto zdecydowanie sprzeciwia się przystąpieniu SARP do prac nad odbudową Tuczna. Zapadło milczenie. Wykorzystał je natychmiast stwierdzając, że skoro nie ma sprzeciwu, uważa ten punkt obrad za zamknięty. Kiedy po kilku latach renowacja Tuczna zakończyła się sukcesem, nikt już nie pamiętał o niegdysiejszych obiekcjach co do tego pomysłu.

Polityka faktów dokonanych wyznaczała także kierunek działań prezesowi SARP w kadencjach z lat 1965-1969 oraz 1972-1975, kiedy Stowarzyszenie włączyło się w sprawę odbudowy Zamku Ujazdowskiego. Zazwyczaj historię tej renowacji przedstawia się w formie lakonicznego stwierdzenia, że inicjatywę w tym zakresie podjęli profesorowie Aleksander Gieysztor, Stanisław Lorenz i Jan Zachwatowicz, związani wcześniej z komitetem odbudowy Zamku Królewskiego w Warszawie. Odbudowa Zamku Ujazdowskiego ma jednak również swoją kuluarową historię. W 1973 roku zastępcą Henryka Buszko na stanowisku prezesa SARP, był jego przyjaciel z czasów studenckich Tadeusz Barucki. Pewnego dnia przyniósł on do SARP wiadomość, że w miejscu zrujnowanego Zamku Ujazdowskiego ma powstać nowoczesny gmach Instytutu Filmowego, gdy tymczasem ekipy konserwatorów zatrudnione na Zamku Królewskim kończą już prace restauracyjne i mogłyby przystąpić do nowych zleceń. Buszko obawiał się, że władze państwowe nie wyrażą zgody na wszczęcie prac przy odbudowie Zamku Ujazdowskiego bez dokumentacji. Barucki poinformował go wówczas, że konieczną dokumentację już dawno sporządził Piotr Biegański i przechowuje ją w swoim prywatnym archiwum Józef Sigalin. Następnego dnia Buszko brał udział w spotkaniu z Ministrem Kultury Stanisławem Wrońskim, który zorganizował konferencję poświęconą pracom konserwatorskim w Zamościu. Wieczorem, przy lampce wina, zapytał wprost ministra, jakie są szanse wycofania decyzji o budowie Instytutu Filmowego. Powiadomił też o głosach warszawskich środowisk twórczych, domagających się odbudowy Zamku Ujazdowskiego. Minister zasłaniał się stwierdzeniem, że władze wypowiedziały już w tej sprawie ostateczne zdanie i jedynym organem, który mógłby zmienić sytuację, jest KC PZPR. Zasugerował zwrócenie się w pierwszej kolejności do I sekretarza Komitetu Warszawskiego PZPR Józefa Kępy.  Buszko skontaktował się natychmiast z Sigalinem. Ponieważ wcześniej zaopiniował mu pozytywnie przygotowywaną przez niego do druku publikację, Sigalin czuł się zobowiązany pomóc w załatwieniu tej sprawy. Zbyt obszerna do przechowywania w małym warszawskim mieszkaniu – dokumentacja Zamku Ujazdowskiego znajdowała się w domu siostry Sigalina w Aninie. Posłany tam kierowca SARP dostarczył prezesowi paki z opracowaniem Biegańskiego tuż przed jego spotkaniem z warszawskimi dygnitarzami. Rozmowa z Józefem Kępą o sprawie odbudowy Zamku Ujazdowskiego nie przyniosła oczekiwanych rezultatów, gdyż warszawski sekretarz partii stwierdził, że nie jest władny podejmować decyzji w tej sprawie i odesłał jego rozmówców do Edwarda Gierka. Szczęśliwym zrządzeniem losu podczas wizyty Buszko w gabinecie warszawskiego sekretarza PZPR, w pewnym momencie pojawiła się  sekretarka, prosząc swojego szefa o odebranie u niej telefonu. Kępa wyszedł, lecz nie domknął drzwi i z treści jego słów można się było domyślić, że rozmawia właśnie z Edwardem Gierkiem. Buszko postanowił natychmiast przystąpić do działania, bezczelnie wszedł do sekretariatu Kępy i poprosił o przekazanie mu słuchawki w celu przedstawienia Gierkowi sprawy zamku. Po krótkim zrelacjonowaniu faktów Buszko usłyszał od Gierka, że jeśli jako prezes SARP uważa decyzję o odbudowie Zamku Ujazdowskiego za słuszną, to on ją poprze. Ta rozmowa przesądziła o dalszym biegu rzeczy. Buszko marzył wprawdzie jeszcze o tym, by w Ujazdowie powstało Centrum Architektury, tego jednak nie udało mu się już zrealizować. (…)

 

Cały artykuł ukazał się w # 32 ARCH.

ARCH #54
LIPIEC/SIERPIEŃ 2019
facebook