AUTOR ARTYKUŁU
BARTOSZ HADUCH
MICHAŁ HADUCH
WIELKA CISZA
15 kwietnia 2015 | wyślij link
WIELKA CISZA

Pełna izolacja od świata zewnętrznego, wyrzeczenie się wszelkiej indywidualnej własności, milczenie, posty, jednostajny rytm dnia (od 3 w nocy do 20 wieczór) wypełniony modlitwą i pracą fizyczną. Nie ma chyba bardziej surowej reguły w całym Kościele katolickim, niż zasady rządzące życiem trapistów. Zakon wywodzi swą nazwę od francuskiego opactwa w La Trappe, gdzie zaczęła się XVII-wieczna reforma cystersów. Obecnie w 39 krajach na 6 kontynentach funkcjonuje blisko 100 wspólnot, w których kontemplacyjny żywot wiedzie niemal 2000 braci w charakterystycznych biało-czarnych habitach. W Polsce zakon jest nieobecny, a przeciętnemu śmiertelnikowi może kojarzyć się głównie z wyrobem legendarnego belgijskiego piwa oraz głośnym filmem „Ludzie Boga” (…)

Jeszcze gorzej z rozpoznawalnością zgromadzenia musiało być w Czechach, jednym z najbardziej zsekularyzowanych krajów Europy, gdzie wiarę w Boga deklaruje zaledwie kilkanaście procent społeczeństwa. Paradoksalnie, to właśnie tam, pod koniec ubiegłego wieku trapiści postanowili zbudować nowy klasztor, pierwszy w państwach oddzielonych niegdyś „żelazną kurtyną” od reszty Europy. Zadanie zaprojektowania całego założenia bracia powierzyli stosunkowo mało wówczas znanemu londyńskiemu architektowi – Johnowi Pawsonowi. Podobno do takiego wyboru miały przekonać ich fotografie jednej z realizacji Brytyjczyka. Co ciekawe, zdjęcia te przedstawiały ascetyczny salon… luksusowej marki Calvin Klein Collection na nowojorskim Manhattanie.

 

Urodzony w 1949 r. w Halifax w hrabstwie West Yorkshire John Pawson, to postać w świecie architektury zupełnie wyjątkowa. Dorastał w wielodzietnej, metodystycznej rodzinie zamożnych przemysłowców. Po ukończeniu elitarnych szkół miał objąć stery familijnego tekstylnego biznesu. Postanowił jednak wyjechać w roczną podróż dookoła świata odwiedzając Bliski Wschód, Indie, Australię oraz Nowy Jork. Niedługo potem podjął zaś pracę nauczyciela języka angielskiego na uniwersytecie w japońskiej Nagoi. Pod koniec kilkuletniego pobytu w „Kraju Kwitnącej Wiśni” poznał w Tokio znanego projektanta Shiro Kuramatę. To spotkanie okazało się być dla Pawsona przełomowe. Po powrocie do Anglii podjął studia w prestiżowej londyńskiej Architectural Association. Uczelni jednak nie skończył, choć w 1981 r. założył własną pracownię. Dla młodego architekta, ponad wszystko ceniącego prostotę, pierwsze lata działalności (przypadające na czas dominacji  postmodernizmu i zalążków dekonstruktywizmu) nie były wszelako proste. Większość zleceń biura (realizowanych często we współpracy z Claudio Silvestrinem) stanowiły wówczas zamawiane przez znajomych kameralne projekty wnętrz mieszkań, przestrzeni ekspozycyjnych oraz usługowych. Upór i konsekwencja w działaniu jednak się opłaciły. Dziś, po ponad trzech dekadach zawodowej aktywności, Pawson należy do grona najważniejszych światowych twórców nurtu minimalizmu w architekturze. Mimo to, jego liczące niespełna 30 osób biuro zachowało kameralny klimat, zapewne dzięki starannej selekcji zleceń oraz świadomej polityce nieuczestniczenia w architektonicznych konkursach. Londyńską pracownię od konkurencji wyróżnia także jej multidyscyplinarny charakter. Pawson i jego współpracownicy zajmują się między innymi wzornictwem przemysłowym (od akcesoriów kuchennych, poprzez meble aż po projekty jachtów), tworzeniem scenografii (dla londyńskiej Royal Opera House czy paryskiej Opéra de la Bastille), a nawet wydawaniem książek (od znakomitego albumu-manifestu „Minimum” z 1996 roku, aż po książkę kucharską „Living and Eating” z 2001 r.). Największą jednak część zleceń pracowni stanowią projekty luksusowych rezydencji (jak Villa Neuendorf na Majorce, Casa delle Botere nieopodal Wenecji czy Tetsuka House w Tokio). Niestety, w dorobku biura mało jest projektów dostępnych dla szerszej publiczności (wyjątkami są kładka Sackler w Królewskich Ogrodach Botanicznych w podlondyńskim Kew czy hall wejściowy w Hotelu Puerta América w Madrycie). Na szczęście, zakres i skala nowych zleceń systematycznie się powiększają – aktualnie architekci pracują nad nową siedzibą londyńskiego Design Museum oraz dużym kompleksem hotelowym w izraelskiej Jafie. Bez wątpienia  projektem, który przyniósł Pawsonowi największy rozgłos (a także kolejne zlecenia o charakterze sakralnym jak renowacja węgierskiego opactwa w Pannonhalma czy przebudowa Moritzkirche w bawarskim Augsburgu) jest jednak realizowane od ponad półtorej dekady założenie klasztorne w Novým Dvorze.

 

Klasztor Matki Bożej w Novým Dvorze znajduje się pomiędzy miasteczkami Teplá i Toužim w zachodnich Czechach, nieopodal granicy z Niemcami. Mimo, że opactwo leży w okolicy popularnych uzdrowisk jak Karlowe Wary czy Mariańskie Łaźnie, to trudno tu dotrzeć. Najbliższy przystanek autobusowy znajduje się 5 km od klasztoru, 10 km dzieli go zaś od najbliższej stacji kolejowej. Do otoczonej lasami i polami idyllicznej 100-akrowej posiadłości najłatwiej więc dostać się samochodem, rowerem, ewentualnie w ramach pieszej pielgrzymki. Za jedyny drogowskaz służy tu kamienny krzyż stojący przy wąskiej podrzędnej drodze. Po dotarciu na miejsce  pierwszym wrażeniem jest… wszechogarniająca cisza, przerywana jedynie z rzadka biciem dzwonu, dochodzącym z oddali śpiewem chorału czy odgłosami natury. Zresztą, nie tylko dojazd do klasztoru stanowi nie lada wyzwanie. O samym miejscu również wiadomo niewiele. (…) Klasztor okala potrójne ogrodzenie (…), a większość zabudowań kompleksu jest niedostępna dla zwiedzających. Kościół otwarty jest dla wiernych jedynie podczas niedzielnej mszy świętej (…), zaś przyklasztorny sklep czynny jest zaledwie przez niespełna 6 godzin, tylko w weekendy. Nieco więcej szczęścia mają jedynie krewni zakonników, osoby duchowne oraz pielgrzymi, którzy mogą skorzystać z noclegu w domu gościnnym.

Nový Dvůr w języku czeskim oznacza nowy podwórzec. I w istocie klasztor powstał wokół centralnie usytuowanego dziedzińca. Niegdyś miejsce to otaczały zabudowania XVIII-wiecznego folwarku. Z kompletnie zrujnowanego gospodarstwa odrestaurować udało się jednak jedynie barokowy dwór, zajmujący zachodnią część działki. Pozostałe pierzeje wypełniła natomiast rozplanowana na trzech poziomach nowa zabudowa, w tym wystający nieco poza oryginalny obrys założenia kościół. Ten ostatni stanowi niewątpliwą dominantę całego kompleksu i zgodnie z tradycją zwrócony jest ku wschodowi. Zresztą cały projekt nowego klasztoru powstawał w oparciu o wytyczne św. Bernarda z Clairvaux, który już w XII wieku szczegółowo opisał wymagania funkcjonalne oraz estetyczne względem architektury monastycznej, podkreślając wagę odpowiednich proporcji oraz szczególną rolę światła, zalecając również prostotę elewacji oraz umiar w doborze detalu. Na uwagę zasługuje również fakt, iż mnisi brali aktywny udział w powstawaniu kompleksu (i to zarówno podczas prac projektowych, jak i na placu budowy). Pawson natomiast, aby lepiej zrozumieć specyfikę zlecenia, zamieszkał nawet na tydzień w klasztorze! (…)

 

Klasztor w Novým Dvorze jest dla wspólnoty trapistów rodzajem autonomicznego mini-miasta. Kompleks musiał zatem pomieścić w sobie różnorodne funkcje (jak refektarz – jadalnię, kapitularz – salę zebrań, skryptorium – salę studiów, lavatorium – umywalnię, czy dormitorium – sypialnię z nadzwyczaj skromnymi, pozbawionymi okien celami) oraz liczne pomieszczenia pomocnicze. Całość założenia zakomponowana jest wokół centralnie położonego dziedzińca – wirydarza. Niezwykle nowatorską formę mają otaczające go przeszklone, pozbawione kolumn krużganki. (…) Jeszcze bardziej spektakularnych wrażeń wizualnych doświadczyć można w budynku kościoła. Dzięki dwuwarstwowym ścianom i ukrytym otworom okiennym jego wnętrze wypełnia niezwykłe, rozproszone światło, które pełni rolę głównego (i jedynego) architektonicznego dekoru. Budynek kościoła, mimo iż pośrednio nawiązuje do surowości romanizmu i strzelistości gotyku, pozostaje przestrzenią na wskroś nowoczesną. Jest również znakomitym przykładem projektowania holistycznego w duchu gesamtkunstwerku, gdyż wszystkie elementy projektu (łącznie z umeblowaniem z ciemnego drewna dębowego czy naczyniami liturgicznymi) powstały w biurze Pawsona. Wnętrze świątyni szczególne wrażenie sprawia podczas nocnego misterium, rozświetlone jedynie światłem świec oraz dyskretnej iluminacji i w czasie porannej mszy świętej, gdy przez podłużny otwór okienny w prezbiterium do środka wpada snop światła przecinający obłok dymu z kadzidła. Oprócz ukończonych w 2004 roku klasztoru i kościoła, w skład kompleksu wchodzi również oddany do użytku w 2009 roku dom gościnny, powstały na bazie dawnej owczarni. (…)

 

Wizyta w opactwie trapistów w Novým Dvorze pozostawia niezapomniane wrażenia. Uczy pokory wobec czasu, wymaga przebycia długiej i skomplikowanej drogi, zmusza do podporządkowania się regułom klasztornym. A wszystko to, by przez zaledwie godzinę w jednej z najwybitniejszych współczesnych przestrzeni sakralnych doświadczyć czegoś, czego nie sposób opisać słowami. Choćby po to warto odbyć taką podróż – do wyjątkowego miejsca i (a może przede wszystkim) w głąb samego siebie…

TEKST I FOTO: MICHAŁ HADUCH, BARTOSZ HADUCH

01BH

ARCH #52
MARZEC/KWIECIEŃ 2019
facebook