AUTOR ARTYKUŁU
JAN KUCZA-KUCZYŃSKI
MARIO BOTTA W WARSZAWIE…
16 września 2014 | wyślij link
MARIO BOTTA W WARSZAWIE…

Już po raz drugi odwiedził Warszawę ze swoim wykładem Mario Botta. W zasadzie  nie miał on tego początkowo w swoich planach – do Polski przyjechał na wręczenie medalu Papieskiej  Rady do Spraw Kultury (utworzonej  32 lata temu przez Jana Pawła II), które odbyło się 9 czerwca br. w Kielcach podczas targów SACROEXPO. Tylko dzięki szybkiemu refleksowi  oraz osobistej relacji prof. Stefana Westrycha z laureatem, Mario Botta stanął  następnego dnia w zapełnionej słuchaczami Małej Auli Politechniki Warszawskiej. (…)

Wykład Szwajcara jest przyjemnością już przez samo jego słuchanie – śpiewny włoski głos miękko dopełnia swoim dźwiękiem prezentowane obrazy architektury emanujące wewnętrzną harmonią. Bo architektura Botty to generalnie wizja bardzo pozytywnie oddziałująca na publiczność i odbiorców – niezwykle klarowna i  racjonalna w swojej  dyspozycji przestrzennej, a jednocześnie mająca swoistą głębię egzystencjalną, której współczesnej architekturze coraz bardziej zaczyna brakować (w dalszej części wykładu potwierdził to w swoich odpowiedziach na pytania słuchaczy).

Autor o swoich realizacjach opowiada jednak bardzo prosto nie próbując wchodzić w meandry filozoficzne. Tak było np. z synagogą Cymbalista uniwersytetu w Tel-Avivie, której dwuczłonową formę wytłumaczył obecną w nowoczesnych społeczeństwach równowagą ludzi żyjących wartościami religijnymi i tych, którzy są bezwyznaniowi oraz potrzebą ich współdziałania „pod jednym dachem”. W innych przypadkach, jak np. o muzeach w Rovereto i Seulu,  opowiada wyjaśniając tylko układ funkcjonalny, resztę zostawiając obrazom. W przypadku kościołów jest odwrotnie: podkreśla tutaj wyjściową ideę światła we wnętrzu (budującą architekturę) obrazując to zdjęciami choć na przykład –  i tu mały niedosyt – nie wyjaśnił  sakralnie ryzykownej i ahistorycznej  formy kościoła k. Bergamo posiadającego dwie absydy ołtarzowe.

Autorski pokaz projektów jest na ogół w zawoalowany sposób, emanacją preferencji  własnych dzieł, które się samemu ceni lub lubi. Tym przypadkiem jest chyba Muzeum Sztuki Nowoczesnej w San Francisco, od którego zaczął wykład (…). Wynika to chyba z sytuacji o której mówi Botta, „konfrontacji budynku mającego pomieścić relatywnie niedużą kolekcję  z  anonimowym centrum wielkiego miasta […] Architektura nowoczesna zazwyczaj nie informuje nas o tym co znajduje się w środku. Chciałem żeby zaistniał w tym miejscu budynek jasno rozpoznawalny jako muzealny”.

Udało mu się wygrać tę konfrontację – muzeum poprzez symboliczną formę ściętego tamburu, który jest znakiem rozpoznawczym Botty, jego „wynalazkiem”, stało się rozpoznawalne i wybija się z abstrakcyjnego tła mądrą logiką wnętrza, formą.

Podobny stosunek ma też chyba do wdzięcznego swoim kształtem  opartym na „jednej nodze”  Bechtler Muzeum w Charlotte (USA). Podobny kontekst (znowu te wieżowce) i znowu sukces – kontrapunktu dla otaczających pionów konsekwentnym poziomem kameralnej formy, jak mówi – „zamkniętego placu miejskiego”.

Cały pokaz poza kilkoma wcześniejszymi obiektami (kościoły w Turynie i Sartirana, Bergoase Spa w Tschuggen) obejmował  realizacje  z ostatnich 10 lat. Ich charakterystyczną cechą jest międzynarodowy rozrzut tych projektów, pokazujący jak Botta radzi sobie w zglobalizowanym świecie ze swoją mającą lokalny rodowód (z Ticino) architekturą. A radzi sobie nieźle zważywszy na fakt, że jest w tym ryzyko wykluczających się sprzeczności. Nie jest to dziwne jeśli, pobieżnie nawet, przeanalizować jego twórczą metodę. Jej sukces polega na umiejętnym połączeniu abstrakcyjno-modernistycznego języka form wzmocnionych monumentalnym szlifem z dającą poczucie zakorzenienia grą tradycyjnych materiałów – cegły lub kamienia oraz spektrum detalu jaki umożliwiają.

Strategia Botty polega więc na umiejętnym balansowaniu pomiędzy tymi dwoma cechami w zależności od kontekstu. Pokazały to np. projekty Centrum Agora na wyspie Je Ju w Korei, biblioteka Tsinghua w Pekinie czy hotel Twelve at Shenghan w Szanghaju.

Na zakończenie pokazał trzy projekty, nad którymi obecnie pracuje: ogromny kampus uniwersytecki koło Pekinu, teatr w rodzimym Mendrisio i  hotel na szczycie szwajcarskiej góry.

Odpowiadając na  pytania studentów powiedział m.in.:  „Architektura będzie podążać tam, dokąd podąża społeczeństwo (na pytanie o przyszłość architektury). Jeśli nie jesteśmy zadowoleni z naszych miast oznacza to że nie jesteśmy zadowoleni z rozwoju społeczeństwa […] Nie możemy myśleć o idealnym mieście jeżeli jest ono pełne przemocy i innych problemów. […] Chciałbym żeby architektura wróciła do kanonów piękna, do życia wspólnoty, ale kiedy obserwuję rozwój miejskich peryferiów jestem tym zaniepokojony[…] Kiedy patrzę na obecne aspekty rozwoju to wszystko toczy się w kierunku przeciwnym do tego jak ja bym to widział. Ale być może to jest moment historii, który pokonamy […] Szybkość transformacji /architektury/ rośnie proporcjonalnie do potrzeb. A architektura to jest taka działalność człowieka która jest po to, żeby trwała. Bo architektura trwa dłużej niż życie człowieka. Architektura przeżyje nas wszystkich i będzie informować o nas kolejne okolenia. To jest obszar pamięci.”

Kapituła Medalu  Per Artem ad Deum  nagrodziła architekta  „za niestrudzoną wędrówkę w poszukiwaniu Formy, równocześnie ludzkiej i boskiej, która pogodzi rzeczywistość z Ideą …”

 

 

FOTO: PAWEŁ WIECZOREK

 

Cały artykuł w #25 ARCH, dostępnym w archiwum wydań.

ARCH #52
MARZEC/KWIECIEŃ 2019
facebook