AUTOR ARTYKUŁU
IRMA KOZINA
EILEEN GRAY – „ŚMIERTELNA” RYWALKA LE CORBUSIERA
23 kwietnia 2014 | wyślij link
EILEEN GRAY – „ŚMIERTELNA” RYWALKA LE CORBUSIERA

Eileen Gray jest dziś uważana za jedną z najważniejszych artystek XX wieku, a jej projekty sprzedawane są w postaci niezwykle kosztownych licencjonowanych replik lub w formie tanich, produkowanych seryjnie „podróbek”. Jej biografia stała się materiałem dla kilku udanych realizacji filmowych i nie jest wykluczone, że historia „rozprawi się” z nią życzliwiej, niż z krytykowanym dziś coraz donośniej „prorokiem modernistycznej architektury” z La-Chaux-de-Fonds.

Dwudziestolecie międzywojenne było okresem wielu zmian społecznych, które dokonywały się zazwyczaj stopniowo i powoli. Borykająca się z doskwierającymi postępowym kobietom konwenansami tamtych czasów Eileen Gray, irlandzka baronówna z zamku Brownswood, zmuszona była niejednokrotnie uciekać się do podstępów, by zyskać sobie uznanie w zawłaszczonym wtedy przez mężczyzn środowisku twórców dizajnu. Nie musiała pracować, gdyż środki do życia czerpała z majątku pozostawionego jej przez rodziców. Niemniej pasja tworzenia, zaszczepiona przez ojca, szkockiego pejzażystę, towarzyszyła jej dosłownie do ostatnich chwil życia. W dniu swojej śmierci, jako niemal stuletnia już dama, projektowała w pracowni mebel, do którego zabrakło jej kawałka drewna. Gdy wysłana na zakupy służąca wróciła z brakującym elementem do domu, zastała swoją panią nieprzytomną. Pomoc nadeszła wówczas zbyt późno, Eileen nie udało się już uratować.

Jej życie upłynęło pod znakiem wielu tragedii osobistych i kataklizmów dziejowych. W czasie drugiej wojny światowej utraciła cały majątek. Nigdy się jednak nie załamała. Mówiła zazwyczaj, że lubi tworzyć przedmioty, nie chce ich jednak posiadać. (…)

Ważny dla przyszłej kariery Gray był rok 1914, kiedy jej parawan z laki, o szczególnie wymownej – w przededniu wybuchu pierwszej wojny – nazwie Przeznaczenie (Le Destin), został zakupiony przez francuskiego dyktatora mody, Jacquesa Douceta. Gray była już wówczas mistrzynią wyrobów z laki. Początkowo praktykowała w tej dziedzinie w londyńskim warsztacie Mr Charlesa przy Dean Street w Soho, potem poznała Japończyka Seizo Sugawara, którego zabrała ze sobą do Paryża. Dzięki niemu nauczyła się wydobywać w technice laki wszelkie możliwe efekty kolorystyczne. Zakupiony przez Douceta czteroczęściowy parawan zdobiło symboliczne przedstawienie Losu – figury bez wyrazistych rysów twarzy, za którą podążała mniejsza znacznie postać o fizjonomii szaleńca. (…)

Zapewne za pośrednictwem Douceta Eileen znalazła się w kręgach związanych z show biznesem. Jej prace zyskiwały uznanie, nie chciano ich jednak kupować, ze względu na płeć i arystokratyczne pochodzenie projektantki. W latach 1917-1921 Gray pracowała nad aranżacją wnętrz Salonu Madame Mathieu-Lévy (modystki znanej także jako Suzanne Talbot) przy rue de Lota w Paryżu. Jego wyposażenie stanowiły między innymi: parawan kubistyczny z przesuwanych kostek lakowych (Brick Screen), sofa zwana Pirogą, kształtem zbliżona do niewielkich, wrzecionowatych łodzi indiańskich oraz słynny FotelBibendum, inspirowany postacią reklamującą opony firmy Michelin. (…)

Gray dość szybko zrezygnowała z dekoracyjności właściwej stylowi art déco i opowiedziała się po stronie funkcjonalizmu. Po sukcesie związanym z pracami zleconymi jej przez Talbot otworzyła w Paryżu sklep o nazwie Galerie Jean Désert et E.Gray, skrzętnie ukrywając fakt, że sprzedawane w nim wyroby zaprojektowała kobieta. Jednym z klientów tego sklepu był jej późniejszy przyjaciel, Jean Badovici, wybitny krytyk architektury, wydawca najbardziej poczytnego wówczas pisma L’Architecture Vivante (przystojny emigrant z Rumunii, znacznie młodszy od Eileen). Być może za jego pośrednictwem zetknęła się ona z najbardziej awangardowymi twórcami dwudziestolecia międzywojennego, począwszy od członków grupy de Stijl, dla których wygłosiła nawet wykład o swoich projektach, a skończywszy na „proroku modernizmu” – Le Corbusierze. Badovici zainspirował ją do eksperymentów architektonicznych, których ukoronowaniem był budzący do dzisiaj kontrowersje dom E 1027, usytuowany w malowniczym zakątku Roquebrune-Cap-Martin na południu Francji, w niewielkiej odległości od księstwa Monako.

E 1027 był „podarunkiem miłości”, złożonym Badoviciemu przez Eileen. Jego nazwa jest zaszyfrowanym kodem, powstałym z połączenia ich inicjałów (E, a następnie numery liter w alfabecie: 10 – J, 2 – B, 7-G). Był budowany od 1924 roku. Założony został na planie L, miał parawanowo zasuwane elewacje ze szkła, unosił się lekko na żelbetowych palach i przypominał wyglądem transatlantycki okręt. W południowej części założonego przy nim ogrodu znajdował się niewielki „basen do kąpieli słonecznych”. Wnętrze domu zakomponowano swobodnie za pomocą lekkich ścian działowych. W głównym salonie, na  jednej ze ścian, znalazła się mapa Antyli, na której zapisano tytuł wiersza Baudelaire’a Invitation en voyage oraz zawołanie: Vas-y-Totor!, odnoszące się do samochodu projektantki. Umeblowanie tego salonu zostało w całości wykonane przez Gray, która wyposażyła Roqueburne w utkane przez nią kobierce o geometrycznych wzorach, Fotel Bibendum, metalowy stolik kolisty do serwowania śniadań przy łóżku (Adjustible Table E 1027), Fotel Transat inspirowany leżakami z liniowców transatlantyckich oraz niezwykle wyrafinowany tapczanik Daybad.

Projektując dom letniskowy w Roquebrune, Eileen znała poglądy Le Corbusiera, nie podzielała ich jednak uważając, że mieszkanie nie może być maszyną, gdyż powinno opierać się na emocjach i „mieć duszę”. Sam Corbu świetnie się czuł w E 1027, zachowało się wiele zdjęć z jego pobytów w tym miejscu, zarówno za czasów związku Gray z Badovicim, jak też już znacznie później, gdy po rozstaniu z Eileen – Badovici bywał tam ze swoją żoną.

Chociaż do dzisiaj przetrwał list, w którym autor jednostki marsylskiej gratuluje Eileen jej dzieła, określając stworzoną przez nią willę najlepszym miejscem do mieszkania, jakie w ogóle kiedykolwiek wybudowano, jego stosunek do tej budowli był niewątpliwie ambiwalentny. Wielokrotnie próbował kupić ten dom – bezskutecznie. Korzystając z gościny Badoviciego wymalował na minimalistycznych ścianach salonu E 1027 freski z obscenicznymi scenami seksu uprawianego przez lesbijki (co – być może – było bezpośrednią aluzją do młodzieńczych miłostek Gray, której nie udało mu się nigdy posiąść !). Na wielu zdjęciach dokumentujących pracę nad tym malowidłem Corbu kazał się sfotografować nago, z pędzlem w ręku, jakby wręcz starając się o to, by obraz ten trafił za pomocą mass mediów do poirytowanej jego zachowaniem irlandzkiej projektantki. Pomimo oficjalnych protestów Eileen, nie zgodził się usunąć swoich murali. Z czasem, także ze względu na te freski, cały dom zaczęto przypisywać Corbusierowi, czemu jakoś nie starał się zaprzeczać! Być może był w gruncie rzeczy wściekły na Eileen o to, że wcześniej niż on – największy i najważniejszy guru modernistów europejskich – zdołała zrealizować obiekt, który programowo zwiastował nadejście nowego kierunku w architekturze! W końcu kupił działkę w bezpośrednim sąsiedztwie E 1027 i postawił na niej paskudne „budy”, które popsuły krajobrazowe otoczenie architektonicznego arcydzieła Gray. W 1965 roku zmarł na atak serca, kąpiąc się w morzu w odległości zaledwie kilkudziesięciu metrów od tego domu. Jego imieniem nazwano nawet sąsiadującą z nim ulicę.

Kontrowersja pomiędzy Gray i Corbusierem nie wygasła do dzisiaj. E 1027 przez długi czas popadał w ruinę, a kiedy jeden z jego właścicieli został w nim w tajemniczych okolicznościach zamordowany, miejscowe władze zdecydowały się zakupić tę posesję, by ratować… freski Le Corbusiera. Dzisiaj miłośnicy willi w Roquebrune wyraźnie podzielili się na dwa obozy: zwolennicy Eileen Gray żądają stanowczo usunięcia z jej domu haniebnych murali Charlesa-Edouarda Jeannereta, inni zaś uważają, że powinny one tam pozostać, gdyż są nieodłączną częścią dziejów tego miejsca. Eileen jest dziś uważana za jedną z najważniejszych artystek XX wieku, a jej projekty sprzedawane są w postaci niezwykle kosztownych licencjonowanych replik lub w formie tanich, produkowanych seryjnie „podróbek”. Jej biografia stała się materiałem dla kilku udanych realizacji filmowych i nie jest wykluczone, że historia „rozprawi się” z nią życzliwiej niż z krytykowanym dziś coraz donośniej „prorokiem modernistycznej architektury” z La-Chaux-de-Fonds.

 

 

FOTO: Murals in Le Corbusier’s Villa E1027 of Jean Badovici and Eileen Gray, Roquebrune-Cap-Martin, circa 1939 © FLC; Willa E 1027 © XIYITANG

Cały artykuł w numerze 22, dostępnym w archiwum wydań.

Murals in Le Corbusier's Villa E1027

ARCH #57
STYCZEŃ/LUTY 2020
facebook