AUTOR ARTYKUŁU

BOLESŁAW STELMACH
ŚMIERĆ ARCHITEKTURY – NA MARGINESIE DEBATY
25 lutego 2014 | wyślij link
ŚMIERĆ ARCHITEKTURY – NA MARGINESIE DEBATY

Pani Profesor Marta Leśniakowska postawiła, na debacie pod powyższym tytułem, prowokacyjną tezę o śmierci architektury. Przypomina to „Koniec historii” Francisa Fukuyamy. Z tym, że o ile ten ostatni twierdził, że teraz, po upadku komunizmu, ostatecznie zwyciężyła demokracja i rynkowy kapitalizm w wydaniu amerykańskim, to Profesor Leśniakowska wskazała na wirtualne przestrzenne kreacje komputerowe, jako przyszłość architektury. Zakwestionowała otwarcie podstawowe założenie zawodu architekta, że architektura polega na budowaniu. Przy czym uzasadnia tę tezę uwikłaniem architektury w komercyjne alianse i poddanie dyktatowi zamawiającego. Jej zdaniem, architektura nie wyraża już twórcy lecz inwestora, a więc przestała być sztuką.

Pani Profesor wyraziła też opinię, że architekci ponoszą winę za kryzys swojej dyscypliny, ponieważ brakuje im krytycznego namysłu nad tym, co robią. Architekci nie rozwijają współczesnej teorii swojej twórczości i dlatego jest ona w zaniku. Tak zrozumiałem rozważania Pani Profesor.

 

Śmiem twierdzić, że architektura zawsze była poddana dyktatowi tego, kto za nią płacił. Do czasu modernizmu twórca był bardziej niewolnikiem obowiązującego stylu, kaprysu mecenasa, zasad swojej korporacji, niż wolny swoim talentem. Całkowita swoboda – wolność tworzenia nie istnieje. Przede wszystkim w sztukach użytkowych, do których należy architektura. Nawet, albo tym bardziej, rzeczywistość wirtualna, komputerowa całkowicie zależy od maszyny, programu, założeń teoretycznych, sytuacji domowej, czy materialnej kreatora, czy wręcz jego samopoczucia. Wolni możemy być tylko ku czemuś, a nie od czegoś. Tym bardziej nie da się uciec od życia, bo życie dla architektury jest najważniejsze (Mies van der Rohe). Architektura, jak życie musi karmić się jednością przeciwieństw. Kłopoty realizacyjne, składane koncesje i klęski, które ponosi architekt budując domy – są jego losem. Profesor Stanisław Fiszer, który swoje piękne projekty zrealizował m. in. we Francji i Polsce, mawia, że to trudności czynią mistrza. Przykład pierwszy z brzegu: genialne detale Miesa van der Rohe nie powstałyby, gdyby nie musiał swojej teorii struktury (oryginalnego porządku) skonfrontować z amerykańskimi przepisami ochrony przeciwpożarowej budynków. Powiedziałbym nawet, że bez życia, naszego losu, nie byłoby architektury, która jest dialogiem z Naturą i emanacją naszej Kultury.

 

 

PANNA MĄDRA

Architektura jest dobrem rzadkim. Stanowi margines budowanych dzisiaj obiektów; ale zawsze architektura stanowiła tylko niewielką część budownictwa. Architektura jest sztuką budowania dla podtrzymania życia w dobie rozwoju (ja wolę mówić – trwania – BS) zrównoważonego (Marek Budzyński). Aby stać się architekturą, aby uczestniczyć w kreowaniu życia, musi być zbudowana. Rysunek, czy komputerowa grafika – generowane obrazy, to tylko grafika. Francuzi mówią: le dessin se la merde. Zawód architekta to „pierwszy cieśla” (gr. architektōn – majster budowniczy). Oczywiście rysowanie, szczególnie odręczne, jest częścią warsztatu architekta. Grafik sprzedający swoje obrazy to inny zawód. Architektura polega na budowaniu. Prawdą jest , że architekci oddalili się od źródeł swojego zawodu. Zamiast wpatrywać i wsłuchiwać się w życie, aby tworzyć jak najbardziej przyjazne ludziom, najbardziej energooszczędne, kreatywne proekologicznie przestrzenie, zajmują się kreacją samych siebie. Pogonią za pieniędzmi. Właściwe naszej epoce niemoralne dążenie do nieograniczonego zysku nie ominęło sztuki, a więc i architektury. Architektura stała się częścią rynku mody, cyklów komercyjnych. Najmodniejsi architekci są ulubieńcami mediów na prawach gwiazd popkultury. Tłumne wycieczki przewożone samolotami w klasie ekonomicznej z kraju do kraju oglądają ich dzieła z równym zainteresowaniem jak Las Vegas czy Disneylandy. A star-architekci, swoimi prywatnymi z kolei samolotami, latają od kraju do kraju realizując swoje wizje szkicowane w samolotach. Ale to nie jest architektura, to jest biznes. To część niemoralnego świata, w którym garstka uprzywilejowanych, dysponuje niewyobrażalnymi, nieograniczonymi wirtualnymi środkami. Gdy kształtowały się zasady mojego świata, mojej architektury, wstydliwą rzadkością było życie tylko dla przyjemności. (…) Architektura jest Panną Mądrą i Piękną (Paweł Wędziagolski), choć być może ubogą. Z wyboru. Ubogą materialnie, ale nie duchem.

Architektura jest sztuką kreacji przestrzeni podtrzymującej życie w całym jego bogactwie, złożoności i pięknie. Architektura, jak każda sztuka, jest egzystencjalną mediacją z obcym światem, do którego zostaliśmy wrzuceni, jak twierdzili gnostycy. (…)

W budowanych przez nas przestrzeniach ludzie wychowują się, pracują, tworzą, kochają się, cierpią. Kreowane przez architektów domy najgłębiej kształtują ludzkie umysły i dusze. Jak uczy Martin Heidegger: nasze abstrakcyjne, wydawałoby się pojęcia mają bardzo konkretne odniesienia. Gdy myślimy „drzwi” lub „schody”, to głęboko w duszy mamy jakiś obraz, dotyk, zapach czy odgłosy zaklęte w tym słowie. To najtrwalszy kształt naszego doświadczenia: jakichś drzwi z dzieciństwa, czy schodów na strych babci. To najgłębsze przeżycie „bycia”- egzystencji. Architekci mają szansę zbliżyć się do kreowania przestrzeni w sposób, w jaki ptaki wiją swoje gniazda. Można wymyślić sobie przestrzenie, które będą odbierane przez użytkowników całym ciałem, całą osobowością (Kengo Kuma). Można wyobrazić sobie proporcje, światło, ciepło, czy chłód, dotyk materiału, którymi chcemy coś przekazać (Juhani Pallasmaa).  To jest architektura. Tak. jak ja ją rozumiem. Jest to zjawisko biegunowo odległe od wirtualnych obrazów. Nawet na fotografiach nie wychodzi dobrze. Trzeba jej dotknąć całym sobą. To nie jest konkurencja na najbardziej unikalny kształt. To jest poszukiwanie możliwie najgłębszego sensu. (…)

Cały artykuł w #21 ARCH, dostępnym w archiwum wydań.

ARCH #57
STYCZEŃ/LUTY 2020
facebook