AUTOR ARTYKUŁU
ŁUKASZ WOJCIECHOWSKI
NIEPOKOJE W ARCHITEKTURZE. CZĘŚĆ IV – NA POLIGONACH I W RUINACH
23 stycznia 2014 | wyślij link
NIEPOKOJE W ARCHITEKTURZE. CZĘŚĆ IV – NA POLIGONACH I W RUINACH

Architektura militarna wpływa na budownictwo pokojowe. Jedną ze zdobyczy II wojny światowej jest… upowszechnienie żelbetu – pisze Łukasz Wojciechowski w kolejnej odsłonie swojego cyklu esejów.

 

 

Zbliżała się II wojna światowa. Znowu rozwijała się architektura militarna, która później miała częściowy wpływ na budownictwo pokojowe. Już podczas poprzedniego konfliktu Pruskie Ministerstwo Wojny zalecało swojej armii budowę innowacyjnych okopów z żelbetu. Choć materiał ten stosowano wcześniej (beton zbrojony został wynaleziony w połowie XIX w.), to wojna przyczyniła się do lepszego opanowania technologii i szerszego użycia jej w czasie pokoju do celów cywilnych – tak było np. w Wielkiej Brytanii, gdzie firmy budowlane wcześniej opierały się nowinkom technicznym.

 

Lata 40. XX w. w USA to czas wielkich biznesów i projektów. Kraj odbił się od dna kryzysu, przemysł zajął się wojną na Pacyfiku i w Europie. Ku przerażeniu i zachwytowi Amerykanów zdetonowano bombę nuklearną w Japonii. W tym czasie w Nowym Jorku planowano dwie mega inwestycje. Jedna nosiła nazwę Miasta X, druga była wielkim podziemnym schronem atomowym. Ukazują one dwie obsesje Ameryki – rządzę ekspansji i paniczny strach.

 

Miasto X miało zająć niebywały obszar 6 kwartałów (od 42. do 48. Ulicy i od Pierwszej Alei do East River), połączonych w jedną działkę. Zaplanowano tam ogromne centrum biznesu i rozrywki, gdzie drogi szybkiego ruchu przecinały się z budynkami i ciągami pieszymi w jednej wielkiej strukturze. Projekt był zainicjowany przez milionera Williama Zeckendorfa – dewelopera, który chciał przyćmić plany Napoleona III. Wieże biurowe i mieszkania dla 1500 rodzin miały być obsługiwane przez parking na 5000 samochodów i powiązane z systemem ogrodów. Całość z widokiem na East River.

 

Drugą skrajnością w Nowym Jorku planowaną w latach 40. było miasto podziemne, do którego prowadziłyby wielopasmowe ulice, szybki transport i gdzie zlokalizowano tymczasowe mieszkania i funkcje komercyjne. Projekt przedstawiła administracji firma prywatna zajmująca się pracami podziemnymi, która niewątpliwie chciała zbić interes na strachu przed atakiem na USA (czy miałaby to być wtedy Japonia czy nazistowskie Niemcy wyposażone w rakiety). Ogromne piwnice nie są pozbawione projektowego rozmachu, który w swoich charakterystycznych rysunkach przedstawiał Hugh Ferriss – odpowiednik dzisiejszego 3D Max z nakładką atmosferyczną.

 

Innowacje w konstruowaniu schronów i koszarów były także zasługą znanych później architektów. W 1942 Buckminster Fuller zaprojektował np. lekkie stalowe baraki mieszkalne Dymaxion Deployment Unit, które mimo szumnej nazwy, były po prostu lekko przerobionymi spichlerzami produkowanymi przez firmę Butler. Fuller podjął też próbę przerobienia ich na innowacyjne domy mieszkalne, ale poniósł porażkę. Później, w czasie Zimnej Wojny, kopuły geodezyjne Fullera były wykorzystywane przez US Army jako hangary i osłony radarów.

 

Włoch – Pier Luigi Nervi  na początku kariery wykorzystywał prefabrykowane elementy betonowe do budowy hal dla samolotów bojowych Mussoliniego (Orbetello, 1938). Wcześniej, kilka lat po samozwańczym obwołaniu się przez duce Głową Rządu i ogłoszeniu odbudowy Imperium Rzymskiego, Nervi zaangażował się w projekt odważnego zadaszenia trybuny stadionu we Florencji (1931). Była to super nowoczesna konstrukcja, która wpisywała się w lansowaną przez faszystów koncepcję siły witalnej, realizowanej w sporcie. W oparciu o te doświadczenia Nervi wznosił później imponujące żelbetowe obiekty na całym świecie.

 

W związku z przystąpieniem Stanów Zjednoczonych do wojny, wielu przedsiębiorców zza oceanu musiało podjąć się zadań związanych z sektorem zbrojeniowym. Na przykład, kiedy Zachodnie Wybrzeże stanęło przed realnym zagrożeniem nalotów japońskich sił powietrznych, armia zatrudniła hollywoodzkie studia filmowe (m.in. Disneya i MGM) do działań dezinformacyjnych. Fabrykę Lockheeda w pobliżu Los Angeles i zakłady Boeinga w Seatle ukryto pod płóciennymi instalacjami. Na nich namalowano ulice, ustawiono sztuczne domy, samochody z gumy i drzewa z siatki. Po fałszywych osiedlach przechadzali się podstawieni mieszkańcy.

 

Ponieważ dezinformacja to jedna z najistotniejszych umiejętności wojennych także Europejczyków w tej kwestii wspierali architekci, reżyserzy i magicy. Siły brytyjskie zatrudniły sztukmistrza Jaspera Maskelyna i filmowca Geoffreya Barkasa, którzy specjalizowali się w myleniu przeciwnika za pomocą atrap wyrzutni, samochodów ciężarowych czy budynków. Arsenał Magicznego Gangu składał się z urządzeń zacierających ślady gąsienic, sztucznych ogni, iluminacji świetlnych i malowanych płócien. W ten sposób imitowano wybuchy, zniszczenia, mylono tropy.

 

Odbiorcą inscenizacji było Luftwaffe, które ogromną część bomb traciło, zrzucając je na fałszywe lotniska i instalacje. Jedną z największych maskarad urządził zespół pod kierownictwem architekta Basila Spence’a, który zrealizował wiele obiektów w Wielkiej Brytanii. Wybudował on fałszywy port paliwowy w Dover, który miał odwrócić uwagę wroga od prawdziwego obiektu. Do instalacji z rur kanalizacyjnych i pomostów, dołączono efekty specjalne, np. wentylatory rozwiewały chmury kurzu po planie. Wzmożony ruch udawały specjalne kilkuosobowe zespoły. Dodatkowo obrona przeciwlotnicza uniemożliwiała Niemcom zejście poniżej pułapu, z którego mogliby zorientować się o podstępie.

(…)

 

 

Cały artykuł w ARCH#15, dostępnym w archiwum wydań 

ARCH #57
STYCZEŃ/LUTY 2020
facebook