AUTOR ARTYKUŁU
REDAKCJA ARCH
MICHAŁ BARYŻEWSKI | ZBIGNIEW RESZKA – LAUREACI HONOROWEJ NAGRODY SARP 2013
16 stycznia 2014 | wyślij link
MICHAŁ BARYŻEWSKI | ZBIGNIEW RESZKA – LAUREACI HONOROWEJ NAGRODY SARP 2013

Laureatów Honorowej Nagrody SARP 2013 – poprosiliśmy o odpowiedzi na nasz kwestionariusz. Oto jego zapis.

 

Redakcja: Zostałem architektem, bo…

Michał Baryżewski: To Twórczość w największej publicznej skali, a szeroka akceptacja Dzieła jest największą nagrodą dla architekta – twórcy.

Zbigniew Reszka: To było moje marzenie ! Natomiast marzeniem moich rodziców było, abym został lekarzem, tak jak moja siostra. Ponieważ był  wyż demograficzny, na wydział architektury dostałem się dopiero za drugim razem.

 

Gdybym nie został architektem, byłbym…

MB: Może rockmanem… przed studiami miałem kuszące, jak dla młodego człowieka, oferty grania w rozpoznawalnych grupach rockowych w Polsce, a to byłoby całkowicie inne życie i dalekie od architektury.

 

Kto był Twoim architektonicznym mistrzem/mentorem ?

MB: Mies van der Rohe niezmiennie, jeszcze od czasów studiów.

ZR: Miałem cholerne szczęście bowiem uczyli mnie wspaniali profesorowie z Warszawy Wilna i Lwowa – m.in. prof. Franciszek Otto, prof. Stanisław Różycki, dr Czesław Swędrzyński, prof. Wiesław Markowski i to im, oraz ich asystentom bardzo dużo zawdzięczam, a w trakcie studiów – Walterowi Gropiusowi. (…)

 

Cechy, których oczekuję od dobrej architektury ?

MB: Funkcjonalność, prostota, nieprzemijalność, ponadczasowość.

ZR: Przede wszystkim zadowolenia inwestora z satysfakcją architekta w tle – jesteśmy zawodem usługowym. Preferuję architekturę „optymalną” –  gdzie budżet jest równie ważny jak trwałość, funkcja oraz forma. Przede wszystkim zależy mi na wkomponowaniu obiektu w istniejące otoczenie oraz wprowadzaniu jak największej ilości zieleni.

 

Ulubiony budynek (nie zaprojektowany przez nas) ?

MB: Bo ja wiem…chyba niewielki, ale jakże wielki architektonicznie, pawilon barceloński Miesa – śmiało mógłby powstać dzisiaj i nadal byłby aktualny, na czasie, mógłby się znaleźć we wszystkich obecnych magazynach architektonicznych jako nowość.

ZR: Mój gust ewaluował wraz z upływem czasu. Na pewno Dominique Perrault z Biblioteką Narodową w Paryżu czy Uniwersytetem w Seulu, David Chipperfield (budynek America’s Cup), ostatnio fascynuję się architektami skandynawskimi z Grupy Snohetta (Opera w Oslo, Biblioteka w Aleksandrii), w szczególności z nieżyjącym już duńskim architektem Henningiem Larsenem, autorem sali koncertowej i Centrum Konferencyjnego Harpa w Reykjaviku. (…)

 

Moje/nasze najbardziej udane dzieło ?

MB: Lotos, ale samokrytycznie co do jego niektórych elementów, które pewnie teraz widziałbym inaczej, ale to drobiazgi.

ZR: 2000 rok – budynek apartamentowy Jurata z drewnianymi elewacjami, 2006 rok – budynek biurowy LOTOS, 2013 rok –  zespół budynków apartamentowych Nowe Orłowo. (…)

 

Jakich niezrealizowanych projektów najbardziej Wam szkoda ?

ZR: Projektu hotelu Polanka Redłowska w jednym z najpiękniejszych miejscu Gdyni, nad brzegiem morza na styku z Nadmorskim Parkiem Krajobrazowym, na który mieliśmy już pozwolenie na budowę. Niestety nasz zawód powiązany jest z sytuacją polityczną i gospodarczą i po ataku terrorystycznym 11.09.2001 branża hotelowa na całym świecie doznała zapaści. Rykoszetem oberwało zarówno Arch Deco jak i inwestor. (…)

 

Co Twoim zdaniem jest ważniejsze: architekt czy architektura ?

MB: To drugie, bo to jest wynik zdolności u architekta lub jej braku.

ZR: Jednemu bez drugiego trudno byłoby istnieć. Stawiam więc znak równości.  (…)

 

Czym dla mnie jest architektura?

MB: Niezwykle odpowiedzialną twórczością, kreowaniem możliwie najwyższej estetyki i użytkowości dla ludzi.

ZR: To z pewnością większa część mojego życia, która  również wywiera wpływ na moje życie rodzinne.

 

Moje ulubione zajęcie poza architektoniczne?

MB: Aktywność fizyczna, sport, bieganie, narty w zimie, squash, w którym w 2004 roku zdobyłem Mistrzostwo Polski w Turnieju Masters Open, również windsurfing i puchary w slalomie w windsurfingu w latach 90 tych. Od paru lat jest to również spędzanie czasu na mojej łodzi na morzu.

 

Kim dla mnie jest mój zawodowy partner?

MB: Skutecznym partnerem w efektywnym  rozwijaniu wspólnej działalności architektonicznej, kreuje zdarzenia, rzadko odpuszcza, poza tym odnosi coraz większe sukcesy w golfie, za co go podziwiam, a co jest bliskie mojemu sportowemu duchowi.

ZR: Jest przeciwieństwem mnie, ale po 24 latach wspólnej pracy sądzę, że się dotarliśmy i świetnie się uzupełniamy. (…) Michał to mój kolega-przyjaciel, a co najważniejsze osoba do której mam 100 % zaufanie. Bardzo dobrze się rozumiejąc mamy podobne pomysły i na wiele rzeczy patrzymy podobnie.

 

Co najbardziej cenię w moim partnerze zawodowym?

MB: Bardzo skuteczne partnerstwo, które zaowocowało tak dużą firmą architektoniczną. To Zbyszek mnie namówił po moim powrocie z USA na założenie wspólnej firmy architektonicznej i tak też zrobiliśmy zakładając ARCH-DECO ponad 20 lat temu. Ma podobne do mojego poczucie estetyki na wielu polach, nie tylko architektonicznych, co bardzo ułatwia kontakt i porozumienie projektowe. Uzupełniamy się charakterologicznie.

ZR: Michał to świetny architekt, przekonywujący negocjator, lotny w swoich ideach i pomysłach, o wysokim poziomie warsztatu rysunku odręcznego, co w obecnych czasach jest rzadkością. Wszystko co robi, robi z klasą. Mistrz Polski w squashu w klasie Open.

 

Co mnie najbardziej drażni w moim partnerze zawodowym?

MB: Obaj jesteśmy mocnymi indywidualistami i to bardzo różniącymi się od siebie, każdy z nas ma swoje wady i z tym trzeba żyć, zwłaszcza po ponad 20 kilku latach bycia partnerami architektonicznymi, ale wspólnie wykreowana duża firma architektoniczna jest tu nadrzędna, gdyż to duży dorobek i odpowiedzialność, a to wymaga od każdego kompromisów – jak widać od ponad 20 lat to cały czas działa znakomicie. Ta nasza inność jest tu dużym atutem w tym partnerstwie, bo to mocno zwiększa tzw. pole rażenia.

 

Moje największe architektoniczne marzenie?

MB: Najszersza akceptacja dzieła architektonicznego.

ZR: Zaprojektowanie fragmentu miasta o spójnej architekturze, bez konieczności spełnienia maksymalnego PUM-u, z dużymi przestrzeniami zieleni i widokiem na morze. Jestem tego bliski – chyba nam się to uda…. (…)

 

Co najbardziej lubisz w pracy architekta?

MB: Skomplikowane tworzenie w rozbudowanej strukturze dużej firmy architektonicznej.

ZR: To, że po ciężkim i żmudnym procesie projektowym, trwającym nieraz kilkanaście miesięcy, często bardzo nerwowym – następuje SUKCES. Gdy obiekt jest już gotowy, uroczyste otwarcie, podziw,  gratulacje, prasa, TV.  Ta chwila warta jest całego naszego poniesionego trudu.. Aż do następnego projektu i zabawa zaczyna się od nowa… (…)

 

Czego nie lubisz w pracy architekta?

MB: Urzędów.

ZR: Roboty papierkowej, długich negocjacji umownych, gdzie szczególnie młodzi przemądrzali prawnicy chcą się wykazać przed inwestorem  – niestety to również ważna część wykonywania tego zawodu.  (…)

 

Honorowa Nagroda SARP  to dla mnie…

MB: Najwyższa nagroda dla polskiego architekta.

ZR: Szczerze… to marzenie każdego polskiego architekta, ale również podniesienie zawodowej poprzeczki, ta nagroda naprawdę zobowiązuje.

 

Gdy przejdę na emeryturę to…

MB: Nie zamierzam przechodzić, architektura to długowieczne zajęcie.

ZR: Nie ma takiej opcji.

 

Co chciałbyś zostawić  po sobie?

MB: Rozpoznawalne i zaakceptowane dzieła architektoniczne, to szczyt marzeń architekta.

 

MB,ZR

 

Prezentacja laureatów polskiego Pritzkera  – w  styczniowo-lutowym numerze ARCH#21, w dostępnym w archiwum wydań

ARCH #50
LISTOPAD/GRUDZIEŃ 2018
facebook