AUTOR ARTYKUŁU
MAGDALENA MEISSNER
ARCHITEKT JAN BOGUSŁAWSKI | MEBLE I WNĘTRZA LAT 30.
7 listopada 2013 | wyślij link
ARCHITEKT JAN BOGUSŁAWSKI | MEBLE I WNĘTRZA LAT 30.

„Wydaje mi się, że Bogusławski był przede wszystkim kontynuatorem spraw dawnych” – tak twierdził Jego bliski przyjaciel Jerzy Hryniewiecki i myślę, że słowa te można odnieść przede wszystkim do projektowanych przez prof. Bogusławskiego mebli i wnętrz. Stworzył nowe formy, które są pewną kontynuacją form dawnych, nie pragnął stworzyć czegoś zupełnie nowego, ale oparł się na sprawdzonych zasadach starając się zaprojektować mebel, który miałby piękną formę będąc jednocześnie sprzętem funkcjonalnym, interesującym i wygodnym. Ważne jest to, że Profesor nie naśladował, ale jak powiedział Hryniewiecki: „interpretował historię”. Nie oznacza to jednak, że nie posiadał wyobraźni do stworzenia czegoś zupełnie nowego, świadczy o tym fotel zaprojektowany w latach 50., który tchnie nowością i oryginalnością nie tylko na tle polskich dzieł ale i światowych. Podobny sposób kształtowania formy odkryli później projektanci światowej sławy tacy jak Arne Jacobsen, według którego projektu jest słynny fotel Łabędź z 1958 roku oraz trzydzieści lat później Toshiyuki Kita – szezlong z 1980 roku. (…)

 

Wieloletni współpracownik i przyjaciel prof. Bogusławskiego, rzeźbiarz Stanisław Sikora powiedział o Nim: “On tworzył coś bardzo indywidualnego” i dzisiaj patrząc na Jego meble widać ich oryginalność i siłę twórczą artysty.

 

„Interesował się plastyką, rzeźbą, malarstwem, muzyką, literaturą” – był architektem stale poszukującym. W Jego meblach widać korzystanie z wzorców historycznych na przykład metod projektowania w XIX wieku, gdzie przy tworzeniu mebla bardzo dbano o czynnik dekoracyjny. O to samo zawsze starał się Bogusławski – stąd Jego współpraca z Stanisławem Sikorą i innymi rzeźbiarzami i plastykami. Trzeba wyraźnie powiedzieć, że Bogusławski nie był naśladowcą, i jak mówi Sikora nie starał się korzystać z tej historii z premedytacją, ale wiedza wpływała na Jego twórczość w sposób podświadomy. Projektował spontanicznie co potwierdzają słowa Sikory: (…) „Nie prowadził analiz, nie podpierał się zasadami, nie posługiwał się wzorami.” Nie próbował także zwerbalizować kryteriów swojej twórczości – „nie musiał tworzyć żadnych zasad, nie był zbliżony do żadnego kierunku, był tylko sobą. Właśnie te słowa Stanisława Sikory “był tylko sobą” najbardziej określają zarówno typ człowieka jakim był prof. Bogusławski jak i dają nam wyobrażenie jakim był architektem, twórcą niepowtarzalnych mebli. Z pewnością był silną indywidualnością, człowiekiem o ogromnej pasji i wiedzy nie tylko z dziedziny architektury. Tym, co Go wyraźnie wyróżnia spośród znanych i cenionych architektów jest fakt, że nie próbował własnej twórczości określić słowami, nie tworzył teorii, nie wkładał swojej twórczości w sztuczne ramy. Nie identyfikował się z żadną grupą. Interesowała Go po prostu dobra architektura, forma i detal. Dążył do idealnej formy w swoich projektach. Nie znaczy to jednak, że nie interesował się teorią sztuki. (…) Bohdan Gniewiewski powiedział, że w odróżnieniu od ludzi spokojnych, którzy zwykli dokonywać wyboru swoich zainteresowań, posiadał unikalną już w dzisiejszym świecie cechę dawnych mistrzów – wszechstronność. W swoim zawodzie interesował się wszystkim i znał się na wszystkim.

 

Jego współpracownicy mówili o Nim: „Bardzo lubił walczyć o detal”, (…) „Jego cechą charakterystyczną była fascynacja detalem, sprawami formy”, (…) „Sprawy detalu były dla Niego ważne”.(…) Tę dbałość o detal widać szczególnie w projektowanych przez Niego meblach. Projektował fotele, posiadające bardzo prostą formę, ale skromny szczegół, jak rzeźbione tralki podtrzymujące poręcz decydujące o eleganckim i oryginalnym wyglądzie danego mebla. To właśnie drobny fragment taki jak zwieńczenie oparcia, wykończenie poręczy lub też odpowiednio dobrany gatunek drewna decydował o wyjątkowości projektowanych przez Bogusławskiego mebli. W Jego pracach nie ma nic przypadkowego, każda noga, oparcie, poręcz, blat czy tapicerka tworzą harmonijną całość. Do każdego z nich wykonywał szereg rysunków i starał się znaleźć najlepszą formę. (…)

 

sofa

 

 

O podejściu do tworzenia świadczy także dokonywany przez Profesora wybór materiałów. (…) Miał swoje ulubione materiały i te, których nie tolerował. Bohdan Gniewiewski twierdził, że tkwiło w Nim zaufanie do materiałów sprawdzonych i takich, które istnieją w przyrodzie. Zdecydowanie preferował drewno i kamień, ale także stal. Miał ogromną nieufność do współczesnych technologii. Aniela Bogusławska, żona Profesora, zauważyła, że ulubionym gatunkiem drewna, z którego najchętniej projektował był jawor. To, jak ważny był dla Bogusławskiego materiał, z którego tworzył potwierdza asystent profesora, Andrzej Ustian: “Profesor uważał, że najpierw trzeba znaleźć deskę, obejrzeć ją, powąchać i wtedy zastanowić się co z niej zrobić. Przede wszystkim inspirował Go materiał.” (…) „Nie każdy się nadawał, gdyż lubił jedynie materiały szlachetne, takie, które się pięknie starzeją. Dlatego od razu odrzucał aluminium i plastik. Drewno, kamień, skóra etc. – te szanował i wykorzystywał w swoich projektach.”

 

Kolejną wyjątkową cechą prof. Bogusławskiego było traktowanie architektury, rzeźby, malarstwa, jako spójną całość. Bardzo dbał o stronę kolorystyczną i traktował ją poważnie. Plastyk i rzeźbiarz byli dla Niego pełnoprawnymi partnerami. Stanisław Sikora: “Potrafił dostrzec u partnera pewne elementy godne uwagi i wtedy zmieniał swój sposób rozumowania.” Był przez to wyjątkową postacią w polskiej architekturze – potrafił znakomicie współpracować z plastykiem. Najczęściej zleca się rzeźbiarzowi czy malarzowi dekorację do już istniejącego budynku, a On tworzył z nimi całe dzieło od samego początku. (…)

 

Jan Bogusławski jest dzisiaj głównie postrzegany jako architekt, twórca koncepcji odbudowy Zamku Królewskiego w Warszawie. Jednak patrząc na Jego twórczość z lat 30., dbałość o detal, ogromne zainteresowanie rzeźbą i duże zaangażowanie w projektowanie wnętrz i mebli, jest to błąd. Biorąc pod uwagę powód załamania Bogusławskiego, które w efekcie doprowadziło do jego śmierci, czyli odsunięcie od dalszej pracy nad Zamkiem – pracy nad wnętrzami, dowodzi, że był na równi architektem, jak i projektantem wnętrz i mebli i tak powinien być postrzegany.

 

 

Tekst jest fragmentem pracy magisterskiej obronionej w Katedrze Historii Sztuki Nowoczesnej i Ikonografii Wydziału Nauk Historycznych i Społecznych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, pod kierunkiem prof. Andrzeja K. Olszewskiego w 2001 roku.

 

 

Cały artykuł w dostępnym numerze ARCH#3

ARCH #57
STYCZEŃ/LUTY 2020
facebook