AUTOR ARTYKUŁU
IRMA KOZINA
IKONY DESIGNU: ETTORE SOTTSASS | CZERWONA WALENTYNKA I MEMPHIS BLUES
29 października 2013 | wyślij link
IKONY DESIGNU: ETTORE SOTTSASS | CZERWONA WALENTYNKA I MEMPHIS BLUES

Jeden z najbardziej znaczących i nowatorskich włoskich projektantów XX wieku. Ettore Sottsass projektował wszystko – od mebli, poprzez sprzęt biurowy, po architekturę i wnętrza. Był głównym założycielem grupy projektowej Memphis, która zasłynęła z bajecznie kolorowych i zabawnych przedmiotów – z czasem, wiele z nich stało się ikonami postmodernistycznego wzornictwa.

 

Niektórym trudno jest to sobie wyobrazić, ale jeszcze nie tak dawno, w Polsce pewnie nawet jeszcze ćwierć wieku temu, podręczny „pecet” wymagał co najmniej powierzchni 100 metrów kw., ponieważ jego pamięć wypełniała kilka połączonych ze sobą gigantycznych szaf. Jedna z nich miała specjalną konsolę z klawiaturą i przyciskami. Takie giganty „progresywnego high-tech`u projektował w latach 50. XX wieku Ettore Sottsass, jeden z najważniejszych włoskich projektantów form przemysłowych ubiegłego wieku. Jego słynna Elea 9003 złożona z minimalistycznie wystylizowanych, optycznie przytłaczających i ociężałych prostopadłościanów, których forma podyktowana była w stu procentach funkcją i które idealnie współistniały z surowością elektronicznych rozdzielni hal fabrycznych i zakładów przemysłowych. Sottsass otrzymał za ten projekt w 1959 roku prestiżową nagrodę Compasso d’Oro. Jako architekt wykształcony na – stale zresztą kontestowanych przez niego w ciągu jego 90-letniego życia – ideałach estetycznych starożytnej Grecji i Rzymu, odrzucał oschłość tej wyjątkowo ascetycznej odmiany funkcjonalizmu, która zdominowała przestrzeń fabryk, w surowych czasach powojennego kryzysu i szukał dla siebie miejsca na ziemi, podróżując do Azji i Ameryki, gdzie stare zabytki azteckie i tybetańskie świątynie buddyjskie inspirowały go do określenia potrzeb ludzkich, daleko poza horyzontem wytyczonym przez restrykcyjne limity utylitarnie definiowanej użyteczności. (…)

 

Pewnie nie udałoby mu się tak znacząco wpłynąć na swój czas bez wiary we własne umiejętności z jednej strony, z drugiej zaś środki na utrzymanie, wsparcia ze strony Roberto Olivettiego, syna właściciela liczącej się wówczas firmy produkującej kalkulatory i maszyny do pisania. To dla Olivettich Sottsass zaprojektował jedną z najsłynniejszych ikon współczesnego dizajnu: kultową Walentynkę, z czerwoną obudową i żółtymi szpulami do taśmy. O tej maszynie do pisania wypowie się potem, że była to „dziewczynka w przykrótkiej sukience, ze zbyt mocno wymalowanymi na czerwono usteczkami”. Nie mniej trudno zaprzeczyć, że w 1969 roku, w czasach dominacji surowych reguł unikającego wszelkiej ozdoby i efekciarstwa wzornictwa funkcjonalistycznego, Walentynka była bryzą świeżego powietrza, zasilającą ożywczym natchnieniem – płuca znudzonych monotonią pragmatycznej oszczędności – projektantów modernistycznych. Wypuszczono ją na rynek w święto zakochanych – 14 lutego – jej nazwa była niewątpliwie elementem kampanii reklamowej towarzyszącej jej pojawieniu się na półkach sklepowych. Samo zerwanie z monotonią szarości w obudowach sprzętów biurowych nie zadowalało aspiracji twórczych absolwenta Politechniki Turyńskiej. Wyjechał do Stanów Zjednoczonych po kolejne impulsy i tam, pod wpływem morza alkoholu i słuchanej aż do zdarcia winylu płyty z nagraniem Stuck Inside of Mobile with the Memphis Blues Again Boba Dylana, wymyślił wraz z najbliższymi przyjaciółmi nowy program dla dizajnu, w którym mniej nie oznaczało już więcej, lecz wyrażało tylko i wyłącznie przytłaczającą i ze wszech miar demotywującą nudę.

 

Kiedy w 1981 roku grupa zapaleńców na czele z Sottsassem zaprezentowała światu kolorowe cacka, w których wykonane z marmuru podstawy meblowe miały palisandrowe intarsje zestawiane z dotychczas traktowanymi jako tworzywo pospolite plastikami i laminatami, świat oszalał. W ciągu pierwszych miesięcy istnienia pracowni projektowej Memphis group, na całym świecie ukazało się na temat ich mebli kilkadziesiąt artykułów prasowych. Szafka stojąca Casablanca i regał Carlton, z ukośnie uniesionymi do góry półkami bocznymi, wydawały się efekciarskim wybrykiem postmodernistycznych rebeliantów, którzy zadawali ostry cios minimalistycznej estetyce kąta prostego, wymuszonej dyktatem ergonomii i oszczędności. Tymczasem w istocie te „krzywe półeczki”, były znacznie lepiej przemyślane od rzekomo podyktowanych wymogami funkcji boksów, zestawianych pod kątem prostym: można było spokojnie wypakować je płytami analogowymi, które nie zsuwały się z podtrzymujących je w sposób naturalny, ukośnych nośników. O Sottsassie było wtedy niezwykle głośno. Wprawdzie o postmodernistycznym okresie swojej twórczości mawiał potem, że meble tworzone w ramach pięcioletniej działalności grupy Memphis były niczym słodkie ciastka tortowe, które szybko mogą się przejeść i spowodować nudności; nie mniej bez wątpienia działalność tej grupy może być uznana za kamień milowy historii wzornictwa przemysłowego i nawet jeżeli dzisiaj jej spuścizna jest krytykowana, pozwoliła ona wypracować swoiste otwarcie się dizajnu na różnorodność, uwalniającą produkcję przedmiotów codziennego użytku od ideologii i dogmatów ograniczających pożądaną wielość propozycji.

 

 

3

 

Sottsass miał duszę artysty. Uwielbiał intrygujące kształty, które budziły skojarzenia z symbolami mającymi głębokie kulturowe konotacje. Zainspirowany chińskimi literami stworzył kiedyś serię wazonów Omega. Litery te zafascynowały go, jako swego rodzaju rzeźby przestrzenne, jednak dla niego nie był to czynnik wystarczający. Wytwory ludzkie powinny były być przydatne nie tylko jako ozdoby, dlatego eksperymentując z rzeźbiarskimi kształtami z ceramiki i szkła zawsze nadawał im konkretną funkcję. Uważał te dwa aspekty swoich dzieł za wzajemnie się dopełniające. W tym przekonaniu utwierdziły go potężne ceramiczne naczynia stojące we wnękach hinduskich pałaców. Chociaż pełniły one rolę ozdób przyściennych, przynajmniej teoretycznie nadawały się do tego, by napełnić je jakimś napojem lub włożyć weń kwiaty. Tego rodzaju naczynia, tyle że w bardzo nowoczesnej, konstruktywistycznej wręcz stylizacji, tworzył Sottsass w ciągu całego swojego życia. Projektował je często jako element wyposażenia wnętrz wznoszonych przez niego domów, zamawianych z reguły przez kolekcjonerów dzieł sztuki. Miał dość szczególną metodę pracy. Gdy ktoś powierzał mu tego rodzaju zlecenie, ustalał, jak wygląda życie przyszłych mieszkańców. Mawiał, że dom nie jest zbudowanym z proporcjonalnie zestawionych brył wymysłem wyobraźni architekta, lecz miejscem o charakterze sacrum, jest tam bowiem łóżko, w którym człowiek chce płodzić własne potomstwo. Jednym z najbardziej udanych jego dzieł architektonicznych jest willa Nanon w Lanaken w Belgii, w której szczególnie istotnym elementem dekoracji wnętrz, jest światło załamywane pryzmatycznie w różne odcienie, grające na białych ścianach barwnymi refleksami. Willa ta „zatopiona została” w egzotycznym ogrodzie z kolorowymi ptakami, którego częścią jest urokliwe patio. (…)

 

 

FOTO: DZIĘKI UPRZEJMOŚCI DENNISA ZANONE

Cały artykuł w wrześniowo-październikowym numerze ARCH#19, w sieci sprzedaży salonów EMPiK.

ARCH #57
STYCZEŃ/LUTY 2020
facebook