AUTOR ARTYKUŁU
IRMA KOZINA
IKONY DESIGNU: GERRIT RIETVELD – STOLARZ, KTÓRY ZREWOLUCJONIZOWAŁ ARCHITEKTURĘ
3 października 2013 | wyślij link
IKONY DESIGNU: GERRIT RIETVELD – STOLARZ, KTÓRY ZREWOLUCJONIZOWAŁ ARCHITEKTURĘ

W dniach od 17 maja do 16 września 2012 roku w Vitra Design Museum w Weil am Rhein miała miejsce wystawa prac Gerrita Rietvelda – pierwszy w tym tysiącleciu retrospektywny pokaz jego całościowego dorobku w Niemczech. Zaprezentowano na niej łącznie 320 obiektów, obejmujących fotografie, modele, meble oraz 100 oryginalnych rysunków, podkreślając wyborem dzieł znaczenie tego holenderskiego twórcy dla współczesności, zarówno w dziedzinie dizajnu, jak też architektury i urbanistyki. Stwierdzenie, że Rietveld wyprzedzał swoją epokę, a jego idee do dzisiaj nic nie straciły na żywotności, całkowicie zatraca swój sloganowy, retoryczny wydźwięk, w pełni oddzwierciedlając obecny status jego artystycznej spuścizny. Jego Czerwono-Niebieskie krzesło, jak również Schröder-Rietveldhuis, są w każdym podręczniku prezentującym dzieła dwudziestowiecznego modernizmu i chociaż twórca ten nigdy nie opuścił Utrechtu, jest w świecie równie znany, jak jego przyjaciel Piet Mondrian, propagujący bliskie im obu ideały neoplastycyzmu i grupy de Stijl w Niemczech i USA. Właściwie sława Rietvelda rozbrzmiała w pełni dopiero w momencie, gdy został poproszony o urządzenie w Amsterdamie retrospektywnej wystawy de Stijl – w 1951 roku podjął się tego wyzwania, pomimo że zasadniczo w 1928 roku zerwał kontakty z tą grupą, zbliżając się do kręgów związanych z nurtem określanym w Holandii mianem Nieuwe Bouwen (Nowe Budowanie, funkcjonalizm). Konflikt z neoplastycystami nie oznaczał całkowitej rezygnacji z estetycznych podstaw tego kierunku, a jedynie ich jeszcze bardziej konsekwentne i przemyślane przetworzenie.

 

Kiedy w 1917 roku Rietveld wykonał w swoim warsztacie meblarskim pierwszą wersję Czerwono-Niebieskiego krzesła, było ono monochromatyczne – w naturalnym kolorze drewna dębowego. Barwne lakiery pojawiły się na nim dopiero pod wpływem kontaktu z Mondrianem, którego Gerrit poznał w 1919 roku. Choć należeli do tego samego ugrupowania artystycznego, nigdy nie poznali się osobiście, prowadząc listowną wymianę poglądów i wzajemnie śledząc teksty wydawane w czasopismach artystycznych. Zachowało się do dzisiaj archiwalne zdjęcie Rietvelda tronującego w swoim wiekopomnym krześle, wystawionym przed pracownię w słoneczny dzień roku Rewolucji Październikowej. Z dumnej pozy projektanta wyczytać można przesłanie, w myśl którego siedzenie nie było dla niego czynnością zaspokajającą potrzeby poszukującego wygody ciała, lecz wyrazem światopoglądu osoby siedzącej. (…)

 

Rietveld doskonale zdawał sobie sprawę z nietuzinkowości swojego pomysłu i traktował to krzesło raczej jako manifest artystyczny, współbrzmiący wówczas z poszukiwaniami holenderskich abstrakcjonistów. Jego słynne krzesło wyrażało nowoczesny światopogląd, było rzeźbą przestrzenną, skomponowaną w ostatecznej wersji z koloru, formy i przestrzeni. Ten bezkompromisowy radykalizm działań twórczych Rietvelda wynikał być może po części z jego braku wykształcenia akademickiego, które mogłoby być przeszkodą w tak drastycznym odcięciu się od tradycji.

 

Wyrazistość artystycznej postawy holenderskiego projektanta znalazła uznanie w kręgach Bauhausu. W 1923 roku Walter Gropius zaprosił Rietvelda na wystawę. W tym samym roku pokazał on na Wielkiej Berlińskiej Wystawie Sztuki stworzoną we współpracy z malarzem Vilmosem Huszárem kompozycję przestrzenno-kolorystyczną, w której stanęło też kanoniczne dla jego dorobku Berlińskie krzesło, złożone z różnej wielkości desek o kształcie prostokątnym, utrzymanych w odcieniach nie-kolorów: czerni, bieli i szarości. Być może właśnie ten projekt, opublikowany na łamach L`Architecture Vivante w 1924 roku, skłonił wdowę po prawniku, Truus Schröder do podjęcia ponownej współpracy z Rietveldem (…) i zamówienia u niego projektu domu – wspomnianego już wcześniej Schröder-Rietveldhuis. Zaproponowany jej w pierwotnej wersji zwarty kubus spotkał się z jej całkowitą dezaprobatą. Truus marzyła bowiem o domu, który realizowałby postulowaną w rozważaniach teoretycznych Rietvelda integrację przestrzeni, formy i koloru. Zażądała rezygnacji z pudełkowatego kształtu na rzecz wprowadzenia luźno zestawionych, pozornie ze sobą niepowiązanych płaszczyzn muru, swobodnie integrujących przestrzeń wewnętrzną i zewnętrzną. Poleciła też Rietveldowi, by zaprojektował strukturę dynamiczną, która wyrażałaby właściwe im obojgu przekonanie, że życie wymaga ustawicznej zmienności i odznacza się żywotnością przeciwstawiającą się wszelkiej statyce. (…)

 

We wnętrzu domu Schröderowej wyspecjalizowany w stolarstwie Rietveld zaprojektował wiele unikatowych mebli, wśród których znalzł się miedzy innymi stolik o okrągłej czerwonej podstawie, z nogą złożoną z dwóch szerokich desek i blatem zbliżonym do kwadratu. Stolik ten ma barwy elementarne, typowe dla neoplastycyzmu. Ten kontrastowy zestaw kolorów zastosowano też w elewacjach zewnętrznych domu, wykonanych z cegły tynkowanej i wzmocnionych stalowymi dźwigarami, pomalowanymi na żółto, czarno i czerwono. Rietveld zaprzyjaźnił się z Truus na tyle blisko, że urządził sobie w jej domu studio, a po owdowieniu przeprowadził się tam na stałe. Przed wcześniejszym opuszczeniem żony powstrzymywała go miłość do dzieci, których miał aż sześcioro.

 

Być może fakt, że sam był opiekuńczym ojcem swojego potomstwa, skłonił Rietvelda do zaprojektowania wielu interesujących mebli i zabawek dziecięcych. Jego autorstwa jest między innymi wysokie krzesło, w którym wychował się znany holenderski minister finansów Hendrikus Johannes Witteveen (…). Kiedy pojawiło się ono niedawno na rynku, jego niebotyczna cena spowodowała, że dwa muzea (w Utrechcie i Amsterdamie) musiały połączyć swe fundusze, by wspólnie zakupić ten obiekt i udostępnić go zwiedzajacym.

 

Oryginalne projekty twórcy niezrównanego Czerwono-niebieskiego krzesła od wielu już lat czczone są bowiem jako ikony dizajnu. Przyczyną tego stanu rzeczy jest niezwykła kreatywność i innowacyjność Rietvelda, który eksperymentował z rurkami metalowymi i sklejką, projektując w latach 1927–30 słynne Beugelstoel, usiłował też stworzyć krzesło monolityczne, co w efekcie przyczyniło się do powstania stołka Zig-Zag. Do dzisiaj niesłabnącą popularnością cieszy się również lampa wisząca z kompozycją przestrzenną utworzoną z zestawionych w układach prostopadłych i równoległych świetlówek, którą zaprojektował w 1922 roku do gabinetu lekarza z Maarssen, Arie Hartoga. Nie zestarzały się też zadziwiające swym pragmatyzmem plany urbanistyczne stolarza z Utrechtu, wzbudzając wyjątkowe zainteresowanie u zwiedzających wystawę w niemieckim Weil.

 

 

BIO | GERRIT THOMAS RIETVELD (1888-1964) – ur. w Utrechcie projektant, architekt i malarz. Syn stolarza, w wieku 11 lat podjął praktykę u ojca, w 1913 r. pracował jako rysownik u jubilera C.J.Begeera. Od 1906 r. uczęszczał na kursy wieczorowe, ucząc się rysunku technicznego u architekta Pieta Klaarhamera. W latach 1911–12 związany był z grupą artystyczną Kunstliefde. W 1917 r. założył własny warsztat meblowy w Utrechcie, w 1919 r. nawiazał kontakt z Theo van Doesburgiem i wstąpił do ugrupowania „De Stijl”. W latach 1924–25 pracował nad domem wdowy Schröder-Schräder. W 1928 r. przyłączył się do Congrès International d’Architecture Moderne (CIAM), opowiadając się po stronie funkcjonalizmu w architekturze. Projektował pawilon holenderski na Biennale w Wenecji w 1953 r., akademie artystyczne w Amsterdamie i Arnhem, pokój prasowy UNESCO w Paryżu, osiedla mieszkalne i gmachy publiczne, miedzy innymi dokończone już po jego śmierci Muzeum van Gogha w Amsterdamie.

 

FOTO: VITRA DESIGN MUSEUM; CENTRAAL MUSEUM UTRECHT

 

Cały artykuł w marcowo-kwietniowym numerze ARCH#14, dostępnym w archiwum wydań http://www.archsarp.pl/kategoria-produktu/arch.

ARCH #51
STYCZEŃ/LUTY 2019
facebook