AUTOR ARTYKUŁU

MARCIN SZCZELINA
ARCHITEKTURA WĄTPLIWOŚCI – DIDIER FIUZA FAUSTINO
15 sierpnia 2013 | wyślij link
ARCHITEKTURA WĄTPLIWOŚCI – DIDIER FIUZA FAUSTINO

W Szczelinomierzu krytyk architektury Marcin Szczelina przedstawia najciekawsze wydarzenia i zjawiska z pogranicza świata architektury i sztuki. Tym razem rozmawia z Didierem Fiuza Faustino, enfant terrible młodej architektury, którego instalacje poszerzają pojęcie architektury i poświęcone są kondycji współczesnego człowieka

 

 

Przy okazji kończącej się właśnie wystawy ARRRGH! Monsters in Fashion w paryskim La Gaîté Lyrique, postanowiłem odwiedzić mojego ulubionego architekta młodego pokolenia – Didier Fiuza Faustino – i podpytać o najnowsze projekty, a czytelnikom ARCH-u przybliżyć jego sylwetkę. Sama wystawa przedstawiająca szereg szalonych projektów modowych przeczących konwencjonalnym sposobom używania/noszenia ubrań, jak chociażby Alexandra McQueena czy Waltera Van Beirendoncka – sprowokowała mnie do pytania, czy dałoby się zrobić podobną ekspozycję o współczesnej architekturze? Czy znam architektów, którzy są takimi „potworami” architektury – nie boją się eksperymentować i tym samym poszerzać pojęcie architektury? Refleksja była dość brutalna, jest ich zaledwie kilku, a jednym z najlepszych reprezentantów jest właśnie Faustino. Już o jego dyplomie obronionym w École d’Architecture de Paris było głośno, kiedy zamiast zwyczajnie zaprojektować budynek wybrał niecodzienną formę instalacji artystycznej odnoszącą się do kondycji współczesnego człowieka. Dziś jest jednym z tych twórców, którzy zacierają granicę pomiędzy sztuką i architekturą. Mimo, że portfolio jego prac zawiera jedynie kilka ukończonych budynków, Faustino proponuje i czasem buduje niemal wszystko, począwszy od wybiegów, dobudówek, budowli o funkcji kulturalnej, przez place zabaw i meble dla dzieci, po dziwne, tajemniczo nazwane „terytoria wyjęte spod prawa”. (…)

 

Stairway_to_Heaven

 

 

ROZMOWA Z DIDER FIUZA FAUSTINO

 

 

Marcin Szczelina: Cieszę, się, że w końcu udało mi się Ciebie złapać, jesteś w ciągłym ruchu, pomiędzy różnymi krajami, kontynentami, właśnie wróciłeś z Tokio. Wykładasz, projektujesz, piszesz, bierzesz udział w panelach dyskusyjnych, organizujesz wystawy… bardzo dużo aktywności. Czy uważasz, że tak wygląda współcześnie zawód architekta?

 

Didier Fiuza Faustino: Myślę, że model stacjonarny już dawno się wyczerpał, jest zwyczajnie przestarzały. Mobilność wydaje się dziś być najbardziej stosowną odpowiedzią, ale z zastrzeżeniem, że nie wiemy jak bardzo kwestia np. rozwoju internetu czy podłączenia ciała do sieci – odmieni naszą potrzebę podróżowania. Natomiast kwestia podejmowania wielu rodzajów aktywności wynika z ciekawości i chęci bycia zawsze w pogotowiu.

 

 

Która z tych aktywności jest dla Ciebie najważniejsza?

 

Nie traktuję tego w kategoriach mniej lub bardziej ważne… Wszystkie te rodzaje aktywności są dla mnie sposobem na wypowiedź, we wszystkich badam to, co mnie szczególnie interesuje, czyli kwestię ciała w przestrzeni. Może to mnie różni od innych architektów, którzy skupiają się na samej przestrzeni, jednak zapominają o użytkowniku – nie jako „idealnym” człowieku witruwiańskim, ale ciele z krwi i kości – ciele potrzebującym ciepła, czułości, ciele kruchym, ciele wtłoczonym w schematy, ciele szukającym wolności w świecie z betonu, ciele coraz bardziej zagubionym w świecie wszechobecnej sieci.

 

 

Twoja praktyka projektowa jest rozciągnięta gdzieś pomiędzy współczesną architekturą a sztuką. Z powodzeniem wystawiasz swoje projekty-instalacje w znanych galeriach, muzeach, na targach sztuki jak Art Basel, ale równolegle jesteś zapraszany do prezentacji swojej twórczości np. na wydział architektury w Columbia University. Czy to, co jest na styku tych dwóch dziedzin jest dla Ciebie właśnie najbardziej pociągające?

 

Myślę, że kwestia dziedziny nie ma dziś znaczenia, podobnie jak kwestia narodowości. Sam mam dwa paszporty, jestem Portugalczykiem i Francuzem… Jestem tu, gdzie jestem. Dla mnie sztuka i architektura uzupełniają się nawzajem, mają sens jedynie, gdy są ze sobą powiązane, nawet pomimo tego, że różnią się w np. sensie ekonomicznym.

 

 

To zapytam inaczej – czujesz się bardziej artystą czy architektem?

 

Ciężkie pytanie, trudno mi na nie odpowiedzieć, wątpliwość jest częścią mojej praktyki. Czasami wątpię, czy w ogóle jestem architektem lub artystą. To znów etykiety, podobnie jak dziedziny – one są potrzebne chyba wyłącznie dziennikarzom i historykom sztuki, ale tak naprawdę w codziennej pracy tylko przeszkadzają. (…)

 

 

W swoich pracach bardzo mocno skupiasz się na kondycji współczesnego człowieka, np. w projekcie Body in transit wydobywasz jego niedoskonałości, często konfrontujesz ciało z architekturą. Czy uważasz, że architektura oprócz swoich podstawowych funkcji powinna prowokować, skłaniać do przemyśleń, wpływać na nasze emocje i samopoczucie?

 

Architektura od zawsze była narzędziem do kontrolowania mas. Architekci powinni stawić opór logice i stworzyć dostęp do wolności przez tworzenie architektury wątpliwości. Ale to jest nie w smak deweloperom czy klientom publicznym. Zdaję sobie sprawę, że moje działania są trochę partyzanckie.

 

 

Idąc tym rozumowaniem, można dojść do wniosku, że architektura jest bardzo niebezpieczna i może być np. elementem politycznym. Kilka dni temu w nowojorskiej MoMA zakończyła się jedna z najważniejszych wystaw ostatnich lat poświęcona architekturze, jej kurator Pedro Gadanho stawia tezę, że architektura jest aktem politycznym. Co o tym sądzisz?

 

Zgadzam się, że tak jest, ale nie zgadzam się, że tak musi być. Architekt nie może dalej stanowić narzędzia władzy… (…)

 

 

Od początku jesteś bardzo konsekwentny w poglądach i szczery w swoich projektach, które z założenia są niekomercyjne. Czy nie kusiło Cię kiedyś, aby pójść na skróty i zaprojektować budynek, który przyniósłby Ci rozgłos i kolejne lukratywne zlecenia?

 

Czasami kusi mnie, by ulec pokusie i wyprodukować „ikonę” – przepis na nią jest przecież powszechnie znany – trzeba być oryginalnym i mieć „markę” nazwiska. Ale szczerze – mam gdzieś taką architekturę.

 

 

Jak oceniasz współczesną architekturę, co myślisz o jej kondycji?

 

Znajdujemy się właśnie w bardzo interesującym momencie dziejowym, w czymś w rodzaju okresu post-pornograficznego. Uważam, że era kultury obrazkowej powoli się kończy. Mamy przesyt obrazów, albo przynajmniej ja i mi podobni – mamy ich dość. Bo właśnie obrazy, media, internet, prasa, telewizja – mocno nadwątliły współczesną architekturę i zaufanie do samych architektów. Ci zapomnieli, do czego zostali powołani – skupili się na nadprodukcji kolejnych obrazów. A obraz ma to do siebie, że jest płaski, wypacza rzeczywistość. I tu mamy sedno współczesnego zagubienia – pornografię sztucznych obrazów, gdzie człowiek jest tylko kolejnym odbiciem odbicia. Czas z tym skończyć i wrócić do człowieka, a nie obrazu człowieka. (…)

 

 

Cały wywiad w lipcowo-sierpniowym numerze ARCH, dostępnym w sieci salonów EMPiK i wybranych księgarniach.

 

FOTO: DZIĘKI UPRZEJMOŚCI DIDIER FIUZA FAUSTINO

ARCH #51
STYCZEŃ/LUTY 2019
facebook