AUTOR ARTYKUŁU
MACIEJ SKAZA
MIĘDZY BUDYNKAMI, CZYLI MAPA ARCHITEKTURY TOKIO
16 lipca 2013 | wyślij link
MIĘDZY BUDYNKAMI, CZYLI MAPA ARCHITEKTURY TOKIO

Tokio jest tak odległe, iż wydawać by się mogło – miejscem niemalże z innej planety. Trudno pozbyć się tego wrażenia myśląc o mieście, gdzie stykamy się z inną rasą, kulturą, wierzeniami, klimatem, językiem i alfabetem. Oscar Wilde twierdził wręcz, że „tak naprawdę cała ta Japonia jest czystym wymysłem. Nie ma ani takiego kraju, ani takich ludzi”. Nawet Chińczycy, nazywając Japonię „krajem wschodzącego słońca” uważali, że dalej nie ma już nic. I nie zmieni tego nastawienia śledzenie twórczości Haruki Murakamiego, wsłuchiwanie się w dźwięki muzyki wykonywanej przez Takashi Yamamoto czy Shōhei Sekimoto, wizyty w barach sushi, czy wspomnienia kadrów z Szoguna, czy Mapy dźwięków Tokio. W miejscu, gdzie obowiązuje ruch lewostronny, system gsm jest inny niż nasz, a w tłumie przemieszczającym się na skrzyżowaniu przy stacji metra Shibuja (w każdym kierunku, także po przekątnej) nie ujrzysz drugiej białej twarzy – każdy może się poczuć wyobcowany, jak bohater filmu Między słowami. W tym mieście, gdzie funkcjonowanie Europejczyka wydaje się być wystawione na trudną próbę zderzenia z obcą kulturą, architekt odczuć może jednak pewną zawodową bliskość. Nie dotyczy to wyłącznie popularności japońskich twórców, ale także tych z Europy czy Stanów. W tyglu metropolii pulsującej nieustającym cyklem burzonych i wznoszonych od nowa budowli odnaleźć możemy bowiem realizacje Le Corbusiera, Petera Eisenmana (Koizumi Bulding, 1990, wraz z Kojiro Kitayama), Mario Botty (Watari-Um Museum and Office complex, 1990), Normana Fostera (Century Tower, 1991), zespołu Herzog & de Meuron (Prada Boutique Aoyama z 2003r.), MVRDV (GYRE, 2007), Stevena Holla (zespół mieszkaniowy w niedalekiej Chibie), także polskich architektów. Niezależnie od powyższego – każdy turysta, przynajmniej na początku, będzie się tu czuł jak Gaijin.

 

Nie sposób opisać wszystkich dzieł architektury, „wciśniętych” i „upchniętych” na ciasnych działkach. Wystarczy bowiem zapuścić się w ulice handlowej dzielnicy Ginza, by natknąć się nie tylko na wielkie marki światowej mody, ale również na światowe nazwiska architektoniczne. Budynek Shizuoka Press and Media (1968) zaprojektował Kenzo Tange, wieżę dla Armaniego – Massimiliano i Doriana Fuksas (2004), niedaleko słynny „kapsułowiec” projektu Kisho Kurokawy (1972), a także Tokyo Ginza Shiseido Building (2001) i Christian Dior Ginza (2004) projektu Richardo Bofila. W nocy, gdy światło słoneczne ustępuje miejsca milionom neonów, reklam i lamp, zmienia się także charakter architektury, a budowle mienią się tajemniczym blaskiem; przykładem może być fasada-ekran budynku Chanel Ginza proj. Petera Marino (2004), czy delikatny blask przenikający przez ściany z luksferów domu towarowego Maison Hermès, zaprojektowanego przez Renzo Piano w 2001 roku. Niezwykły obraz ukazuje kompozycja swobodnie rozmieszczonych nieregularnych otworów w ścianach 56-metrowej wieży Mikimoto Ginza 2 – autorstwa Toyo Ito i Tasei Design. (…)

 

02_Prada Boutique Aoyama, 2003, proj. Herzog & de Meuron_3

 

Wieżowce Ginzy nie są najwyższymi budynkami Tokio. To jedynie przedsmak obrazu miasta, w którym wznoszone są kolejne wysokościowce. Mieszkalne, biurowe, wystrzeliwujące co krok coraz wyżej w niebo; nawet opera ma swoją wieżę. (…)

 

Tokio to miasto muzeów. Nie sposób wymienić ich wszystkich. Należałoby w pierwszej kolejności przywołać Narodowe Muzeum Sztuki Zachodniej, zaprojektowanego w 1959 roku przez Le Corbusiera (wraz z Kunio Maekawą, Junzo Sakakurą i Takamasa Yoshizaka). Ale także Tokyo Metropolitan Art Museum (1975, proj. Kunio Maekawa), Museum of Contemporary Art (1994, proj. Takahiko Yanagisawa z TAK Architects), Gallery of Eastern Antiquities (1968, proj. Yoshiro Taniguchi), Suntory Museum of Art (2007, proj. Kengo Kuma), Gallery of Horyuji Treasures (1999, proj. Yoshio Taniguchi), także wiele innych, do których można również zaliczyć ukrytą za istniejącym budynkiem rozbudowę International Library for Children’s Literature, zaprojektowaną w 2002 roku przez Tadao Ando (pierwszy etap zrealizowano, drugi – w trakcie realizacji), czy niewielką GA Gallery (1983, proj. Makoto Suzuki + AMS Architects) mieszczącą siedzibę słynnego japońskiego wydawnictwa architektonicznego. Niewielki, betonowy budynek zlokalizowano tak daleko od centrum, że jego odnalezienie stanowiło nie lada wyzwanie (za to można było tam kupić przedostatni egzemplarz z wyczerpanego już nakładu „Tadao Ando Details 1”). (…)

 

11_Saint Mary's Cathedral, 1964, proj. Kenzo Tange_2

 

Podróż przez Tokio to także podążanie śladami twórczości Tadao Ando. Ślady, zapisane w czasie i w przestrzeni, z każdą realizacją są architekturą przez duże „A”, rozumianą, jako sztuka budowania. Lapidarność kompozycji, jaką możemy odnaleźć we wcześniejszych projektach BIGI Atelier (1980-83), czy Collezione Building (1989), jest nieodzownym elementem twórczości Tadao Ando. Niewielki obiekt wystawienniczy DesignSight 21_21, to dwa materiały (beton i szkło), dwie kondygnacje (nadziemna i podziemna) i dwa bliźniacze pawilony, których przestrzeń wyznaczają płaszczyzny sprowadzone w swej geometrii do matematycznego minimum – trójkątnych kształtów ścian i dachu. Zupełnie inny charakter ma zespół Onemotesando Hills. Centrum handlowe z częścią mieszkalną, to budowla o powierzchni 34.000 metrów kwadratowych. Sześć podziemnych i sześć nadziemnych kondygnacji wypełniło szczelnie przestrzeń niewielkiej trójkątnej działki przy jednej z głównych ulic handlowych. Szklane fasady butików otwierające się w stronę ulicy zdają się nie przystawać do architektury Tadao Ando; dopiero wyżej, na poziomie kondygnacji mieszkalnych pojawia się rytm loggii odsłaniających betonowe ściany i przywodzących na myśl dalekie skojarzenia z La Tourette. Wystarczy jednak przejść przez budynek na drugą stronę, by niemalże z westchnieniem ulgi odnaleźć purystyczną kompozycję linii i płaszczyzn betonowych ścian odlanych w gładkościennych szalunkach – to na pewno jest projekt Tadao Ando.

 

Gęstwina krzyżujących się w przestrzeni rzek, ulic i torów kolejowych, według Joanny Bator wyglądają tak, jakby „mapę europejskiego miasta ktoś pociął w niszczarce do dokumentów i posklejał na chybił trafił”. Na tym tle istnieje jedna biała plama – jest nią pałac cesarza. Roland Barthes w Imperium znaków pisze: „Całe miasto otacza miejsce jednocześnie zakazane i obojętne, siedzibę zamaskowaną zielenią, ochranianą przez fosy wodne, zamieszkaną przez cesarza, którego nie widać”. Turyści (poza dwoma dniami w roku) mają wstęp jedynie do niewielkiej części ogrodów, gdzie można podziwiać pozostałości murów obronnych niegdyś najrozleglejszego na świecie zamku Edo (XIVw.), oglądnąć hodowlę róż i bambusów, mogą ze zdziwieniem spojrzeć na panoramę wyrastających tuż obok wieżowców, które jak współczesny mur odgradzają pałac (oazę spokoju i ciszy) od dworca, i dalej – zgiełku i tłoku handlowej dzielnicy Ginza.

 

14_Asakusa Culture Tourist Information Center, 2012, proj. Kengo Kuma z zespołem

 

Tokio to miasto kontrastów. Ciasne, krzyżujące się w przestrzeni na różnych poziomach ulice sąsiadują z rozległymi parkami, w których panuje cisza i spokój. Współczesna architektura niemalże styka się z historycznymi świątyniami – jak oddane do użytku w 2012 roku Asakusa Culture Tourist Information Center (proj. Kengo Kuma wraz z zespołem), które wybudowano tuż przed bramą Kaminari-mon, prowadzącą do zespołu sintoistycznej świątyni Asakusa jinja. Kobieta w tradycyjnym kimonie podążająca drobnym krokiem w falującym tłumie ludzi, których od Europejczyków odróżnia jedynie kolor skóry. Mc Donalds i KFC sąsiadujące z barami, w których można zjeść ramen czy sashimi. Współczesność i tradycja pozostające w nierozerwalnej niemalże symbiozie.

 

Tak, jak pałac cesarza, również góra Fuji pozostała gdzieś tam, ukryta i niedostępna. Schowana za szczytami wieżowców, nadal jest jedynie obrazem w pamięci – ujęta w kadrze widoku pomiędzy gładkimi ścianami Muzeum Fotografii im. Shoji Ueda w Kishimoto (proj. Shin Takamatsu, 1995). Czeka, oszroniona skrzącą się bielą, by kiedyś odwiedzić kraj kwitnącej wiśni po raz kolejny … by uzupełnić mapę architektury Tokio o kolejne punkty.

 

 

FOTO: MACIEJ SKAZA
Artykuł opublikowany został w nr 17 ARCH. Całość artykułu dostępna jest w drukowanej wersji magazynu – http://www.archsarp.pl/kategoria-produktu/arch

ARCH #54
LIPIEC/SIERPIEŃ 2019
facebook