AUTOR ARTYKUŁU

TOMASZ MALKOWSKI
MŁODZI ARCHITEKCI: BRO.KAT
25 kwietnia 2013 | wyślij link
MŁODZI ARCHITEKCI: BRO.KAT

Bogna Polańska i Roma Skuza od dwóch lat prowadzą w starym familoku interdyscyplinarną pracownię. Przyświeca im odkrywanie śląskich, tradycyjnych motywów na potrzeby współczesnej architektury i wzornictwa. To ich sposób na promowanie rodzinnego Górnego Śląska

 

 

(…) Tomasz Malkowski: O bro.Kacie, bo tak już funkcjonujecie w świadomości innych, pisały wszystkie lokalne media na Śląsku, byłyście nawet w Teleexpresie. Największe zainteresowanie wywołała jednak nie Wasza architektura a… biżuteria z węgla.

 

Bogna: No właśnie! Miałyśmy kiedyś nawet myśl, żeby rzucić architekturę i zająć się tylko produktem, bo to realne pieniądze i efekty od razu widać. Ale to była tylko chwilowa frustracja jakimś projektem i problemami na budowie, które się zbiegły. W zasadzie dopiero po dwóch latach działalności wzięłyśmy się za gadżety. Choć stale były w naszej głowie, to ciągle brakowało nam czasu, aby tym się zająć. Takim impulsem była współpraca z Kają, ona jest po ASP, więc jej wykształcenie bardzo się przydało w realizacji tych pomysłów. No i w końcu miałyśmy kogoś do pomocy.

 

Nazwałyście tę biżuterię Hochglance. Skąd pomysł na taki produkt i nazwę?

 

Bogna: Oczywiście to nasze wariackie słowo, na Śląsku może bardziej zrozumiałe – taki pożeniony niemiecki ze śląską gwarą, dosłownie Hochglance znaczy „wysoki połysk”. To biżuteria z węgla i srebra. Od początku chciałyśmy bowiem wykorzystać węgiel – jest wpisany w naszą działalność projektową. Nawet logo na ścianie w naszej pracowni wyłożyłyśmy z bryłek węgla. Uważałyśmy, że ten materiał, najważniejsze bogactwo naszego regionu, zwane też „czarnym złotem”, ma olbrzymi, ale niewykorzystany potencjał. Bo węgiel traktuje się zawsze jednostronnie – jako materiał opałowy i kropka. A węgiel ma bogatą fakturę, opalizującą powierzchnię. No i tę intensywną, elegancką czerń!

 

Roma: A sam pomysł wziął się z braku fajnych śląskich gadżetów. Warszawa ma miniaturowy Pałac Kultury, Gdańsk – biżuterię z bursztynu, Kraków – jakieś maskotki Smoka Wawelskiego. A co kojarzy się ze Śląskiem? Oczywiście, że węgiel! Ale jak go komuś podarować jako prezent? Parę lat temu, gdy obie studiowałyśmy za granicą, chciałyśmy naszym znajomym, którzy mieli mierne pojęcie o Polsce, a co dopiero o Śląsku, podarować coś unikatowego, co związane byłoby ściśle z naszym rodzinnym regionem. Okazało się… że tego brakuje! Śląski design zapomniał o pamiątkach regionalnych. Wówczas nie było jeszcze modnych toreb Kato, czy wyciskarki do cytrusów w kształcie Spodka. To wtedy narodził się nasz pomysł biżuterii z węgla. Każdy egzemplarz jest unikatowy i wykonany ręcznie, bo każda bryłka węgla jest inna. Żeby jednak uniknąć banału – przełamałyśmy surowość węgla, tę jego rustykalność – idealną i gładką oprawą ze srebra. To dało w efekcie taką biżuterię na każdą okazję – i na eleganckie wyjścia i na co dzień.

 

Opowiedzcie o samej pracowni. Prowadzicie ją na Załężu – to klimatyczna dzielnica Katowic pełna ceglanych familoków – w jednym z nich działacie. Ale z drugiej strony cieszy się złą sławą, najbiedniejszej i najbardziej niebezpiecznej dzielnicy w mieście.

 

Bogna: Zdecydowałyśmy się na Załęże, bo jest tu taki śląski, typowy klimat. Sprzyjały też temu warunki, tu stoi kamienica moich rodziców, gdzie miałyśmy lokal za darmo. Niejeden nasz klient mówił, że jest tu jak na warszawskiej Pradze. Z tą tylko różnicą, że w Warszawie Praga stała się już modna, jest tam mnóstwo galerii, pracowni, popularnych klubów. Załęże dopiero czeka na odkrycie.

 

Roma: Ceglane familoki stoją wzdłuż głównej ulicy Gliwickiej, która się wije, środkiem biegnie tramwaj. Czujemy się, że jesteśmy w samym centrum prawdziwego Śląska.

 

No właśnie, skąd w Was ta „obsesja” Śląskiem? Dlaczego jest dla Was taki ważny?

 

Bogna: Urodziłyśmy się tutaj. Jesteśmy Ślązaczkami.

 

Roma: Do tego Śląsk ma duży potencjał. To nie jest jeszcze Warszawa, gdzie tyle się dzieje. Tam każda nowa rzecz ma od razu sporą konkurencję, nie jest tak łatwo się przebić na pierwszy plan. Nie chcę przez to powiedzieć, że na Śląsku jest ugór i cokolwiek zrobisz jest super. Ale właśnie temat śląskości dopiero jest podejmowany przez żyjących tu projektantów. Zauważamy, że coraz więcej ludzi ze Śląska jest świadomych tego, skąd są i kim są.

 

Bogna: Warszawa ma tyle miejskich gadżetów, designu, promuje się na każdym kroku, dlaczego Katowice tego nie mają? Ale widzimy, że w ostatnich latach tworzy się moda na Śląsk. Ludzie są wręcz złaknieni śląskiego designu, kultury, każda nowa śląska rzecz od razu staje się rozchwytywana. Te zmiany są coraz bardziej widoczne. Podczas Pecha Kucha Night, które organizujemy, prelegenci mówili o wyprawach, piknikach czy turbogolfie na hałdach. Znajomi z Warszawy opowiadali nam o popularnych ostatnio wycieczkach na industrialny Śląsk – dla mnie to znak, że staje się on modny, a przynajmniej interesujący również dla ludzi spoza regionu. (…)

 

Czym dla Was jest architektura?

 

Roma: Architektura to dla nas życie, po prostu. To jest to, co nas otacza, na ulicy, w domu, w pracy – ona jest wszędzie. Mamy bardzo śląskie podejście do architektury. Nic w naszych projektach nie bierze się z sufitu, z upodobań czy z tego powodu, że jest modne. Nasze wnętrza czy produkty wynikają z czegoś, z koncepcji, odpowiedzi na uwarunkowania. Zawsze mamy założenia – to z pewnością lekcja, jaką wyniosłyśmy ze śląskiej szkoły architektury, z naszego gliwickiego wydziału.

 

Bogna: Doszukujemy się w każdym projekcie koncepcji. Czasami to jest wręcz skrzywienie, bo powinnyśmy sobie odpuścić. Nawet w najmniejszych projektach, jakiegoś produktu czy małego wnętrza, staramy się znaleźć ideę, uzasadnienie dla konkretnych decyzji projektowych. Tłumaczymy klientowi, że jest to funkcjonalne, praktyczne. Staramy się mu przedstawić ścieżkę naszego myślenia. (…)

 

FOTO: Radosław Kaźmierczak

 

Artykuł opublikowany został w 15 numerze ARCH. Całość artykułu dostępna jest w drukowanej wersji magazynu – kontakt: archiwum(at)archsarp.pl

ARCH #57
STYCZEŃ/LUTY 2020
facebook