AUTOR ARTYKUŁU

MARCIN SZCZELINA
18 RAZY BIENNALE – O WYSTAWIE MÓWIĄ ARCHITEKCI, KURATORZY, KRYTYCY
22 marca 2013 | wyślij link
18 RAZY BIENNALE –  O WYSTAWIE MÓWIĄ ARCHITEKCI, KURATORZY, KRYTYCY

OPINIE

 

NIGEL COATES / HENRY URBACH / AARON BETSKY / FABRIZIO GALLANTI / JACK SELF / WILLIAM MENKING / KASIA NAWRATEK / JOANNA ERBEL / MARIA TROSHINA / BEATRICE GALILEE / EVA FRANCH GILABERT / BRITTA JÜRGENS I MATTHEW GRIFFIN / PATRIK SCHUMACHER / ODILE DECQ / ANDREW GRIFFIN / DAVID VAN DER LEER / FRANCISCO GONZALEZ DE CANALES / PHILIPPE RAHM

 

 

Podczas dni otwartych weneckiego Biennale Architektury zapytałem kilkunastu wybitnych architektów, krytyków i kuratorów z całego świata jak oceniają tegoroczną edycję imprezy. każdemu zadałem trzy pytania: 1 – Co było najbardziej inspirujące? 2 – Co zaskakiwało? 3 – Co trzeba było koniecznie zobaczyć?

 

 

ODILE DECQ – francuska architekt i urbanista, jedna z najwyrazistszych osobowości architektury współczesnej, rozwija koncepcje dekonstruktywizmu oraz hyper-tension (eksploracji przestrzeni poprzez rozbudowane elementy komunikacji w postaci wiszących kładek, schodów). W 1985 r. wraz ze swoim partnerem Benoit Cornette’em założyła pracownię Odile Decq et Benoit Cornette. Od 1998 r., kiedy to Cornette zginął tragicznie, kontynuuje działalność samodzielnie jednak wciąż pod tym samym szyldem – zaznaczając kontynuację ich wspólnej filozofii projektowej. Ważniejsze realizacje: Banque Populaire de l’Ouest w Rennes (1990), MACRO – Muzeum Sztuki Współczesnej w Rzymie (2001), restauracja L’Opera Garnier w Paryżu (2008). Decq wykłada m.in. w Londynie, Nowym Jorku, Montrealu, Wiedniu i Dusseldorfie. Jest profesorem l’École Spéciale d’Architecture w Paryżu, zasiada we władzach tej uczelni. W 1996 jej pracownia otrzymała Złotego Lwa na Biennale w Wenecji za scenografię Pawilonu Francuskiego.

 

Odile Decq

 

  • To interesujące, że pytasz mnie o moją opinię na temat ostatniej edycji weneckiego Biennale, ponieważ z przynajmniej trzech powodów nie jestem z niego zadowolona. Po pierwsze, uważam, że tegoroczne Biennale było kompletnie oderwane od rzeczywistości, co oznacza, że nie odzwierciedlało dzisiejszych przedmiotów zainteresowania i pól badań architektów. Biennale przyjęło dość „akademicki” charakter, oparty o myśl architektoniczną lat 70-tych: stosowaną w tych czasach typologię, typomorfologię, itp. Nie wiem, co na ten temat myśli publika Biennale, ale dla mnie przypomina ono jakąś wizję historyczną, jakąś starą książkę o architekturze! Jeśli spojrzymy na to, czym interesuje się młodsze pokolenie architektów, to zobaczymy, że skupia się ono na kwestiach społecznych, na pytaniach technicznych w stylu „jak wybudować więcej za mniej”, na roli architektów w rozwijającym się społeczeństwie, itp. Kwestie form, czy modeli architektury są poruszane przez starszych architektów posiadających ugruntowaną pozycję na rynku, zainteresowanych utrzymaniem własnego statusu w zamkniętym środowisku architektów. (…)

 

 

 

FRANCISCO GONZALEZ DE CANALES – hiszpański architekt i krytyk architektury, prowadzi pracownię Canales & Lombardero. Studiował architekturę na ETSA w Sewilli, ETSA w Barcelonie i na Uniwersytecie w Harvardzie. Pracował w Foster + Partners i w pracowni Rafaela Moneo. Wykłada na The Architectural Association w Londynie oraz ETSA w Sewilli.

 

Francisco Gonzalez De Canales

 

  • Tegoroczna edycja Biennale nie zrobiła na mnie pozytywnego wrażenia. Podjęta przez establishment świata architektury próba retour à l’ordre – zebrania prawdziwych dinozaurów architektury – wydaje mi się godną pożałowania i pokrętną próbą reterytorializacji. Obecny kryzys gospodarczy sprawia, że wszystkim jest trudniej niż kiedyś prowadzić działalność. Dlatego niesprawiedliwe wydaje mi się to, że biura nie narzekające ostatnio na brak zleceń chcą się upewnić, że wykorzystały każdą możliwość, łącznie z możliwościami związanymi z innowacjami, czy promocją nowych osobowości.

 

  • Zaimponował mi za to pawilon hiszpański. Pokazuje on, jak pokolenie hiszpańskich architektów, będących dziś po 50-tce, zostało przeniknięte surrealizmem, wyalienowało się, wycofało ze społeczeństwa, blokując jakikolwiek kontakt z następnymi pokoleniami architektów im podporządkowanych, stanowiących niejako ludzkie piedestały prezentujące w czuły sposób prace tego starszego pokolenia. Myślę, że jest to jeden z najbardziej degradujących obrazów ostatnich lat, dlatego niepojęte jest dla mnie, dlaczego kuratorzy podeszli do tego tematu z taką powagą – tu za przykład podam pracę Santiago Sierry: „student architektury bez przyszłości mający na sobie maskę wenecką otrzymuje 20 euro za trzymanie modelu wielkości 20×20 cm przez 8 godzin”. Pomiędzy sferą architektury a rzeczywistością Hiszpanii stworzyła się więc ogromna przepaść.

 

  • Otoczony morzem upadłych gwiazd żądających powrotu minionego raju nierzeczywistych zleceń i, wynikających z nich, nieodpowiedzialnych stawek, z ulgą dostrzegłem wkład, jaki w Biennale miało biuro AMO. Prezentowana przez nie architektura tworzona przez urzędników administracji państwowej powinna być traktowana jak rzeczywiste odzwierciedlenie czasów, w których żyjemy – odzwierciedlenie, które, mimo wszystko, wydaje się podważać zasadność dzieł stworzonych przez AMO i OMA w ostatniej dekadzie.

 

 

(…)

 

Artykuł opublikowany został w nr 14 ARCH, a w nim szeroka relacja z Biennale Architektury w Wenecji.

 

Całość artykułu dostępna jest w drukowanej wersji magazynu – kontakt: archiwum(at)archsarp.pl

ARCH #57
STYCZEŃ/LUTY 2020
facebook