AUTOR ARTYKUŁU
MARZENA SZÓSTAK
FERNANDO MENIS: ARCHITEKTURA JEST JAK LAZANIA – WIELOWARSTWOWA
21 marca 2013 | wyślij link
FERNANDO MENIS: ARCHITEKTURA JEST JAK LAZANIA – WIELOWARSTWOWA

Fernando Menis, hiszpański architekt, twórca m.in. projektu sali koncertowej na Jordance w Toruniu, był gościem szczecińskiego Westivalu. W wywiadzie dla ARCH-u opowiada o swoich ścieżkach tworzenia architektury

 

 

Marzena Szóstak: Pana projekt Placu Hiszpańskiego i Muzeum Sakralnego w Adeje na Teneryfie został nagrodzony podczas piątego Festiwalu Architektury Światowej w 2012 r. w Singapurze za projekt i realizację w kategorii „nowe i stare” oraz nagrodą specjalną dyrektora Festiwalu Paula Fincha, który w uzasadnieniu nagrody napisał, że to list miłosny architekta do jego rodzinnej społeczności. Czy zawsze Pana projekty są takimi „listami miłosnymi”?

 

Fernando Menis: Staram się, żeby tak było. Czasem dopisuje mi po prostu więcej szczęścia i moje projekty można wtedy uznać za coś w rodzaju „listów miłosnych”. Podam może przykład. Kiedy znalazłem się w Polsce stworzyłem zespół ludzi, z którymi pracowałem nad projektem sali koncertowej w Toruniu. I na początku, żebyśmy się dobrze rozumieli – to był mój „list miłosny” do nich. I udało się. Uważam, że wykonaliśmy fantastyczną pracę i obiekt też będzie czymś w rodzaju „listu miłosnego do lokalnej społeczności”.

 

Czy projektując za granicą w nieznanych Panu bliżej miejscach zanim zacznie Pan projektować stara się poznać historię, kulturę danego miejsca?

 

Pochodzę z Teneryfy, czuję bardzo dobrze to miejsce, ale jeśli pracuję za granicą z lokalnymi architektami, inżynierami – to oni są dla mnie źródłem tej wiedzy, która bez nich byłaby dla mnie po prostu niedostępna.

 

Chodzi Pan teraz ulicami Szczecina, miasta na pograniczu. Jak Pan się u nas czuje?

 

Wróciłem do Szczecina po kilkuletniej przerwie, już kiedyś mieszkałem tu trochę pracując. Szczecin to wspaniałe miejsce do życia i ciągle się zmienia na lepsze, jest coraz piękniejsze. Mam wrażenie, że jest u was tak jak w Hiszpanii 15 lat temu, dostajecie duże unijne zastrzyki finansowe i widać, jak dzięki temu Szczecin się zmienia.

 

Opinię najpiękniejszych miast na świecie mają te europejskie: włoskie, hiszpańskie, francuskie z dużą ilością zabytków. Czy to znaczy, że te inne są bez szans ?

 

Kocham miasta, które mają głęboki przekrój historyczny, składają się z wielu dawnych elementów stanowiących jedność. Rozumiem, że Polska w pewnych miejscach z powodów historycznych jest pozbawiona tej ciągłości. Ludzie potrzebują ciągłości historycznej, lubią chodzić śladami historii i podziwiać zabytki. Na przykład w Barcelonie na skutek nacisków mieszkańców odbudowano jeden z rozebranych wcześniej budynków. Mieszkańcom brakowało go, był elementem ich krajobrazu, chcieli mieć go z powrotem, mieć tę ciągłość, a przez to swoiste poczucie bezpieczeństwa. Amerykanie na przykład nie mają tego, więc chętnie przyjeżdżają do Europy, żeby sobie tę ciągłość zapewnić. (…)

 

 

Wywiad opublikowany został w 15 numerze ARCH. Całość artykułu dostępna jest w drukowanej wersji magazynu – kontakt: archiwum(at)archsarp.pl

ARCH #57
STYCZEŃ/LUTY 2020
facebook