AUTOR ARTYKUŁU

MARCIN SZCZELINA
STARARCHITEKCI TRACĄ (WSPÓLNY) GRUNT POD NOGAMI
15 marca 2013 | wyślij link
STARARCHITEKCI TRACĄ (WSPÓLNY) GRUNT POD NOGAMI

Tegoroczne Biennale w Wenecji było jak kiepski, acz kasowy film. Słaby scenariusz i reżyseria – za którą odpowiedzialny był główny kurator David Chipperfield z hasłem „Common Ground” – a przy tym sukces frekwencyjny. Nie zawiodło za to kilku „aktorów” – wystawy Urban-Think Tank, Fat oraz instalacja dźwiękowa w Pawilonie Polskim

 

W poprzednich latach dyrektorami weneckiego Biennale Architektury byli krytycy i teoretycy architektury, ich szerokie spojrzenie nadawało głębsze znaczenie wystawie. Choć ekspozycje wzbudzały nierzadko kontrowersje, to jednak były wielowątkowe, poszukujące, dotykające szeregu problemów wokół architektury. Ostatnie lata to odwrót od tych tendencji – w 2010 roku oraz w tegorocznej 13. już edycji Biennale na głównych kuratorów wybrano czynnych zawodowo architektów, którzy patrzą na przedmiot wystawy przez pryzmat uprawianej profesji. Ich spojrzenie wydaje się banalne, co obrazują już do bólu dosłowne i oczywiste tematy przewodnie. W 2010 roku Kazuyo Sejima, żeńska połowa japońskiego duetu SANAA, ze swoim „People meet in Architecture” (Ludzie spotykają się w architekturze), a w tym roku brytyjski architekt David Chipperfield z hasłem „Common Ground” (Wspólny grunt) – raczej wyrażają fakty, niż próbują kreować rzeczywistość. Biennale pod ich kierunkiem to impreza nastawiona na prezentację dokonań twórców bez poszukiwań, zrozumienia architektury i jej zdefiniowania na nowo. Architekci, co nie powinno może dziwić, skupiają się bowiem przede wszystkim na samej architekturze lub na… sobie samych. Chipperfield, autor m.in. przebudowy Neues Museum w Berlinie pisze w swoim tekście kuratorskim: „Nie chciałbym zagubić tematu architektury w gąszczu socjologicznych, psychologicznych czy artystycznych rozważań, pragnę raczej spróbować doprowadzić do zrozumienia szczególnego wkładu, jaki architektura może mieć w definiowaniu tego, czym jest wspólny grunt we współczesnym mieście”. Czym ma być owa wspólna płaszczyzna? Dla Chipperfielda to w zasadzie szeroko pojęta współpraca i to ona stała się przewodnią myślą Biennale.

 

Niestety moja refleksja po Biennale jest dość smutna – była to jak dotąd najgorsza edycja weneckiej imprezy, odkąd jestem jej bywalcem. Podczas otwarcia wyjątkowo często można było usłyszeć, że wystawa jest źle skonstruowana, a zaproszeni architekci w większości nie udźwignęli tematu Chipperfielda.  Jeszcze częściej dyskutowano o sensie i przyszłości architektonicznej części La Biennale di Venezia. Na wystawie głównej, jak mantra powracało pytanie o sens realizacji tak kosztownego przedsięwzięcia  mającego określać kierunki rozwoju architektury na świecie w dobie globalnego kryzysu, jakby nie było – wywołanego po części przez spekulacje na rynku nieruchomości.

 

wenecki supermarket

Dużo wrzawy wywoływały kolejne bardzo krytyczne wypowiedzi znanych architektów kwestionujących zasadność doboru na głównych dyrektorów – czynnych zawodowo projektantów, którzy prawdopodobnie po raz pierwszy w swojej karierze konstruują wystawę i to od razu na ponad 10 tysiącach metrów kwadratowych! Najwięcej kontrowersji wywołało oświadczenie Wolfa Prixa, który nawet nie pofatygował się, by przybyć i zobaczyć wenecką wystawę. Opublikował w internecie swój manifest, w którym nazywa Biennale „banałem” mówiąc, że „przestało podejmować żywą dyskusję i krytykę kwestii związanych z architekturą współczesną i zamiast tego, skupia się jedynie na gwiazdach”. Aaron Betsky, dyrektor Biennale 2008 roku, opowiadał mi, że gdy przeczytał oświadczenie Prixa, wysłał mu smsa i zapewniając, że pomimo tego impreza zachowa swój status i popularność, a to dzięki znajomości poruszanych kwestii i wysokiej jakości całości, bowiem Biennale to nie tylko wystawa głównego kuratora, ale szereg innych wydarzeń. Zgodnie z przypuszczeniami, Biennale przyciągnęło wielotysięczną publiczność i zyskało również pochlebne recenzje. Prix odpisał jednak Betsky`emu: „Wal-Mart też jest popularny”.

 

Jakie więc było Biennale? Czy był to banał czy supermarket? Dobrze, że jak w każdym dużym Wal-Marcie można było znaleźć sporą ilość spritzu, a do tego ciekawych interlokutorów. Niekończące się rozmowy przy tym trunku sprawiały, że temat przewodni Biennale „wspólny grunt” nabierał wręcz metafizycznego doświadczenia. Bo w tej jednej materii – niepowtarzalnej atmosfery spotkania z ludźmi z całego świata, którym bliska jest architektura – Biennale nigdy nie zawodzi.

 

Gorzej jednak z częścią merytoryczną imprezy, tutaj nie jedyny czułem się z lekka nabity w butelkę. Dla dyrektora tegorocznej edycji poszukiwanie „wspólnego gruntu” oznaczało poszukiwanie wspólnej spuścizny, wspólnego dziedzictwa form i konstrukcji, a następnie przywrócenia ich w możliwie neutralny i pełny sposób. Dla jasności, nie ma w tym nic złego. Ale osobiście wierzę, że taka afirmacja istniejącego od lat społecznego, gospodarczego, czy fizycznego stanu rzeczy jest z góry skazana na porażkę.

 

Prawdę mówiąc, pozytywnym aspektem każdego Biennale w Wenecji jest to, że wzbudza emocje, a to dlatego, że każde z nich jest pełną i ciągłą deklaracją wizji architektonicznych i artystycznych. Dyrektor tegorocznej edycji, David Chipperfield zarzucił niejako przynętę na krytyków, którzy obwołali jego Biennale atakiem na system stararchitektów, mimo, że zaprosił całkiem sporo rozpoznawalnych nazwisk. (…)

 

 

BIO | Marcin Szczelina – krytyk i kurator architektury; asystent dyrektora Aarona Betskiego na XI Biennale Architektury w Wenecji. Współkurator Biennale EVENTO w Bordeaux, kurator licznych projektów dedykowanych architekturze m.in.: Isla Polonia – Grupo Aranea; Industrial Art – OFF Festival; Archicooking, Swiss Architecture. Autor licznych projektów edukacyjnych: „Ex-Architekci, Pills” czy „Narracja Rzeczywistości/ Rzeczywistość Narracyjna”. Pomysłodawca i organizator festiwalu „Architektura to Sztuka”. Autor projektu poświęconego kondycji krytyki architektury „Polskie Karaoke” w ramach wystawy Anety Szyłak „Na Okrągło” w Hali Stulecia we Wrocławiu. Autor licznych tekstów o współczesnej architekturze i sztuce. W latach 20082009 redaktor pisma Zawód: Architekt. Obecnie regularnie publikuje w magazynie Domus, gdzie jest jedynym korespondentem z Europy Środkowej. Wraz z Malwiną Witkowską założył platformę do testowania architektury – „SALON”. Współpracuje z magazynem Świat Architektury, felietonista magazynu Sukces. Stały współpracownik ARCH-u.

 

FOTO: LA BIENNALE DI VENEZIA

 

 

Artykuł opublikowany został w nr 14 ARCH, w którym obszerna relacja z Biennale Architektury w Wenecji. Całość artykułu dostępna jest w drukowanej wersji magazynu – kontakt: archiwum(at)archsarp.pl

ARCH #57
STYCZEŃ/LUTY 2020
facebook