AUTOR ARTYKUŁU
FILIP SPRINGER
NOTATKI Z PRZESTRZENI: LATO – POCZĄTEK
14 marca 2013 | wyślij link
NOTATKI Z PRZESTRZENI: LATO – POCZĄTEK

Premierowy esej autora głośnych reportaży o architekturze PRL – „Źle urodzonych”. W każdym numerze ARCH-u Filip Springer będzie przedstawiał swoje „Notatki z przestrzeni” – napisane jak i sfotografowane specjalnie dla nas

 

 

Warszawa – Poznań

Sandor Marai pisze „W podróży”: „Gdzie widziałem ten pejzaż? Nie wiem jak się nazywa, nie potrafiłbym wskazać go na mapie. Ale kiedyś tu już byłem”.

 

Już nawet nie pamiętam kiedy przestałem spoglądać za okno na tej trasie. Czasami tylko podnoszę głowę, pejzaż płaski jak stół i niebo w kolorze waty. W Kutnie niewielki sklepik spożywczy przyklejony do robotniczego bloku. Ilekroć tu przejeżdżam obiecuję sobie, że kiedyś wysiądę i pójdę zobaczyć jak jest w środku. Nigdy tego nie zrobiłem i pewnie nigdy nie zrobię. (…)

 

Budapeszt

Ludzie, którzy przychodzą na lotnisko mają coś innego na twarzach. Jak na nich patrzę mam wrażenie, że myślą, że są ważni. Ale może być też tak, że to ja na lotniskach widzę coś innego w ludziach. Najbardziej chyba na tych nowych, gdzie wszystko błyszczy i lśni. Sam mam tam ochotę zapiąć kołnierzyk koszuli na ostatni guzik.

 

Za pierwszym razem w Budapeszcie podobał mi się tylko Keleti i nocny spacer na kemping przez dzielnicę pełną Romów. Nie podobało mi się, że wystawa Capy w poniedziałki była zamknięta. Reszta jakoś się do mnie nie przykleiła. Może byliśmy za krótko? Może przyjechaliśmy ze złej strony? Po Belgradzie, Sarajewie i Mostarze nic już nie mogło mnie zaskoczyć.

 

Teraz jest inaczej i na wszystko mam czas. Można się rozejrzeć. Dostrzec te wysokie kamienice, tak wysokie, że trzeba ostro zadzierać głowę, żeby się upewnić, że coś poza nimi jeszcze tam jest.

 

Chodzę i próbuję coś poczuć. Średnio wychodzi, ale to chyba nie problem miasta. Może ja po prostu nie wiem, gdzie to jest? Nie umiem tego wszystkiego umiejscowić i zostaje bezpańskie.

 

Katowice

Spaceruję wzdłuż Rawy i robię zdjęcia. Ona tam jest, na dnie tego betonowego korytka. Przesuwa się bezszelestnie, nie meandruje, nie piętrzy się, nie szemrze. Dookoła unosi się gęsty, przyprawiający o mdłości smród. Wydano mnóstwo pieniędzy, by się można było z tym wszystkim spotkać. Osiem procent – tyle wody pochodzi podobno w Rawie z naturalnych źródeł. Reszta to ścieki z okolicy. Tymczasem na niemal każdej koncepcji rewitalizacji centrum Katowic jest niebieska wstęga rzeki przywróconej miastu. Zastanawiam się skąd wezmą ten lazur, bo to co tu płynie trzeba wtłoczyć w jakiś kanał, przykryć betonem i o tym zapomnieć. (…)

 

 

BIO | Filip Springer – reporter, fotograf. Autor książek „Miedzianka. Historia znikania” (Czarne 2011) i „Źle Urodzone. Reportaże o architekturze PRL-u” (Karakter 2012). Stypendysta programu Młoda Polska Narodowego Centrum Kultury. Mieszka i pracuje w Warszawie.

 

 

 

Artykuł opublikowany został w nr 13 ARCH. Całość artykułu dostępna jest w drukowanej wersji magazynu – kontakt: archiwum(at)archsarp.pl

ARCH #57
STYCZEŃ/LUTY 2020
facebook