AUTOR ARTYKUŁU
MACIEJ SKAZA
PETERA ZUMTHORA MYŚLENIE ARCHITEKTURĄ
13 marca 2013 | wyślij link
PETERA ZUMTHORA MYŚLENIE ARCHITEKTURĄ

Przyzwyczailiśmy się już do miana „celebryty”, towarzyszącego nam w naszej codzienności radiu, prasie i telewizji. Przywykliśmy także do określenia „StarArchitekt”. Na takim tle postać niepozornego Szwajcara nie wyróżnia się lub – wręcz odwrotnie – pozostaje zauważalnie niewyróżniająca się… Peter Zumthor – starszy, lekko nieogolony i lekko zmięty. A jednak jest to jeden z tych współczesnych twórców, którego architektura wielokrotnie była nagradzana: Gulam (Europejska Nagroda Wiid-Glue, 1991), Międzynarodowa Nagroda dla Architektury z Kamienia (Fiera di Verona, 1995), Nagroda imienia Miesa van der Rohe dla architektury europejskiej (1999), Spirit of Nature Wood Architecture Award (2006), Nagroda Pritzkera (2009), a teraz – Royal Gold Medal – przyznawany od 1848 roku twórcom, których wpływ na architekturę ma znaczenie międzynarodowe.

 

Czym wyróżnia się twórczość Petera Zumthora na tle takich laureatów tej nagrody, jak: Le Corbusier (1953), Frank Gehry (2000), Archigram (2002), Frei Otto (2005), Toyo Ito (2006), Herzog and de Meuron (2007), Alvaro Siza (2009), I. M. Pei (2010), czy Sir David Chipperfield (2011)?

 

Angela Brady, która przewodniczy Honorowemu Komitetowi RIBA przyznającemu to wyróżnienie, mówi, że: „Praca Petera Zumthora wskrzesza założenia współczesnej architektury – podkreśla wagę miejsca, społeczności i rolę materiału. Jego teksty opierają się na doświadczeniach projektowych, realizacjach, a także użytkowaniu obiektów. Jego budynki nawiązują dialog z historią architektury”.

 

Niezależnie od tego, czy spoglądać będziemy w puste przestrzenie szklanego Domu Sztuki w Bregencji, labirynt zatopionych w wodzie kamiennych jaskiń w Vals, czy drewnianą pustkę sacrum zamkniętą w Kaplicy Świętego Benedykta… w każdym przypadku obrazom tym towarzyszyć będzie poruszenie, jakiego doznać można obcując ze sztuką.

 

Niezwykłą atmosferę przestrzeni, zdaje się objaśniać sam autor w krótkich, nielicznych wypowiedziach. O idei „szklanego domu”, jakim jest budowla w Bregencji pisze: „byłoby wielkim błędem, gdybyśmy zbudowali fasadę, która zdawała by się mówić »ja jestem high-tech« … Proces pracy był podobny do działania artysty, może takiego, jak Joseph Beuys, który lubił materiał. Kiedy lubisz jakiś materiał i bie­rzesz go ze szczerością, bo ci się podoba, traktujesz go odpo­wiednio dobrze, z czułością. Dla nas szkło było takim mate­riałem. I dla szkła właśnie szukaliśmy mistrzowskiego, choć pospolitego sposobu użycia”. Proste wyjaśnienie dla prostego rozwiązania, niosącego wielość emocji.

 

Podobnie w przypadku projektu basenów termalnych w Vals. Intencja zespolenia natury i architektury znajduje wyraz w słowach autora: „Góry, skała, woda, budynek w skale, budowanie za pomocą skały, wbudowywanie w góry, budowanie z gór – nasze usi­łowania by dać temu łańcuchowi słów architektoniczny wy­raz, by przetłumaczyć na architekturę ich znaczenie, zmysło­wość doprowadziły nasz projekt do budynku i krok po kroku nadały mu formę”. Budowla została zespolona z krajobrazem nie tylko przez wbicie jej w stok. Rozrzeźbiona góra inspirowała także wycinanie, wydrążenie w parawa­nowej fasadzie wschodniej. W budynku tym fizyczna granica pomiędzy zewnętrzem a wnętrzem nie jest wyznaczona jednoznacznie; tylko dwie przerwy pomiędzy kamiennymi blokami zostały wypełnione szkłem. Przestrzenie znajdujące się na zewnątrz włączone zostały w strukturę budynku – ich przynależność do porowatego układu elementów pełnych i pustych określają w przestrzeni linie ścian, dachu i podstawy. Zewnętrze łączy się z wnętrzem poprzez wielkie otwory i wkracza do wydrążonego kompleksu pieczar. Budynek w całości może przypominać wielki porowaty kamień, kompozycję „pustych” i „pełnych” przestrzeni: „Wielka ciągnąca się przestrzeń między blokami skalnymi jest zbudowana łańcuchowo. Widok perspektywiczny jest zawsze pod kontrolą. Jednocześnie dostarcza i odmawia widoku, za­pewniając różnorodne przestrzenne jakości każdego elemen­tu układu łańcuchowego jednocześnie respektując ich fun­kcję i znaczenie jako całości”. Jak pisze sam autor: „w miejscach, gdzie ta skała wystaje ze zbocza, precyzyjnie wydrążony system pieczar staje się fasadą”. Pionowa ściana wyrasta ze zbocza jako regularny prostokąt. Na tle jednorodnej szarej faktury czytelne stają się figury – małe okna oraz wielkie, wysokości pełnej kon­dygnacji, wycięcia – przerwy pomiędzy kamiennymi blokami, przykryte płytą stropodachu. Okna pozostają ciemną plamą wypełnioną cieniem, w głębi więk­szych otworów odsłania się drugi plan ukazując wewnętrzne patio. Ściana frontowa sprawia wrażenie porowatej przegrody, która tylko miejscami jest fizyczną granicą pomiędzy wnętrzem a zewnętrzem.

(…)

 

Za każdym razem, niezależnie od miejsca, funkcji,materii, architekt prowadzi nas w podróż przeplatających się myśli, wrażeń, obrazów, wspomnień. Wydaje się, iż architektura jest dla Niego właśnie takim ciągłym połączeniem. W eseju „Spojrzenie na rzeczy” wspomina: „Kiedy myślę o architekturze, w mojej głowie wyłaniają się obrazy”. Dla Petera Zumthora projektowanie opiera się na stałym współgraniu uczucia i rozumu, poezji i rzemiosła. To połączenie, współgranie zdaje się odzwierciedlać heideggerowską celebrację doświadczenia i emocji, bliską człowiekowi.

 

Taka droga wydawać by się mogła błędną w czasach, gdy jedynie oryginalność stanowi podstawowe kryterium sztuki – jest drogą i celem zarazem. Jednak nie dla Petera Zumthora. W jednym z nielicznych wywiadów przyznaje: „Jestem pasjonatem architektury. To jest piękna profesja. Nie pracuję dla pieniędzy. Nie robię projektów komercyjnych, tylko te, w które mogą włożyć serce…” To jego droga myślenia … myślenia Architekturą. Czy słuszna? To już kwestia indywidualnego wyboru…

 

FOTO: PATRYCJA HAUPT

 

Artykuł opublikowany został w bieżącym – 16 numerze ARCH. Całość artykułu w drukowanej wersji magazynu do nabycia w sieci salonów EMPiK i wybranych księgarniach.

ARCH #43
WRZESIEŃ/PAŹDZIERNIK 2017
facebook