AUTOR ARTYKUŁU
MARTA A. URBAŃSKA
MACIEJ NOWICKI – HUMANISTA, WIZJONER I ARCHITEKT
22 lutego 2013 | wyślij link
MACIEJ NOWICKI – HUMANISTA, WIZJONER I ARCHITEKT

31 sierpnia 2010 r. upłynęło 60 lat od tragicznej, przedwczesnej śmierci Macieja Nowickiego, zaledwie czterdziestoletniego polskiego architekta i humanisty, który w opinii wielu łączył niebywały talent twórczy, rangi Le Corbusiera, z wrażliwością Franka Lloyda Wrighta.

 

Nowicki przebył konsekwentną – choć zbyt krótką – drogę twórczą. Na przestrzeni szesnastu lat, od studiów na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej i purystycznego projektu domów szeregowych na konkurs BGK w Warszawie, przez wizję odbudowy śródmieścia Warszawy w ramach Biura Odbudowy Stolicy, po koncepcję urbanistyczno – architektoniczną Chandigarh, talent Nowickiego rozwijał się stale. Ewoluował od II Rzeczpospolitej, przez hitlerowską okupację (nawet w trakcie wojny, Nowicki – porucznik AK – projektował i realizował dla słynnego zakładu w Laskach!) do wolnej Ameryki i post-kolonialnych Indii. Talent ten eksplodował w Ameryce, w projekcie Areny w Raleigh.

 

ARENA W RALEIGH, NC.

 

Rozwój idei dachów wiszących w twórczości Macieja Nowickiego widoczny jest już od roku 1945. Pierwszym szkicem obiektu z dachem o takiej konstrukcji, jest koncepcja monumentalnego cylindrycznego budynku Parlamentu w Warszawie – będąca częścią wizji odbudowy śródmieścia, opracowanej w Pracowni Dyskusji Architektonicznej Biura Odbudowy Stolicy. Szkic sugeruje konstrukcję dachu w formie koła rowerowego. Dach zawieszony jest tu na cięgnach napiętych na masztach, umieszczonych na obwodzie cylindra. Projekt supermarketu w Kalifornii, z roku 1950, we współpracy z Clarence S. Steinem, zakłada zaś strukturalne przekrycie kwadratowego planu, z cięgnami mocowanymi do czterech masztów w rogach kwadratu. Dalszym etapem zainteresowań Nowickiego dachami wiszącymi, oprócz koncepcji Areny, są przechowywane w Visual Arts Gallery North Carolina State University szkice dachów trybun toru wyścigowego.(…)

 

Idea konstrukcji

 

Platońska prostota idei Nowickiego polega na przekryciu obiektu dachem wiszącym ze stalowej siatki linowej zawieszonej na dwóch przecinających się, żelbetowych łukach parabolicznych. Arena sportowa umieszczona jest poprzecznie do kierunku lin nośnych. Punkty przecięcia łuków łączy dodatnio wygięta krzywa siodłowa – hiperbola. Konstrukcja idealnie wykorzystuje możliwości materiałów – ściskanego żelbetu i rozciąganej stali. Koncepcja i realizacja Areny w Raleigh była w latach czterdziestych XX wieku absolutnym, szokującym novum konstrukcyjnym.Obliczeń dokonał renomowany nowojorski inżynier Fred N. Severud, główny wspólnik firmy Severud, Elstadt, Kruger. (…)

 

Entuzjastą nowatorstwa Nowickiego był Frei Otto, późniejszy autor wielu spektakularnych przekryć wiszących, w tym obiektów olimpijskich w Monachium. Jak podaje Otto w napisanym już po śmierci Nowickiego kompendium „Dachy wiszące. Forma i konstrukcja” (…), nie jest pewne, czy polski architekt zetknął się z ideą francuskiego inżyniera Laffaille’a. W 1936 r. Lafaille opracował przekrycie ze ściskanych siodłowych łupin z blachy. Był także konstruktorem opublikowanego w październiku 1951 r. projektu Centre des Industries Mecaniques w Paryżu. Jednak, jak pisze Otto, koncepcja Dorton Arena powstała niezależnie od tego projektu: „Pomysł [Nowickiego] jest prosty i nowy, dlatego ma tak dużą wartość”. (…)

 

Pokłosie

 

Dorton Arena, zwana także Paraboleum – od parabolicznej formy łuków żelbetowych, zdobyła Nagrodę Honorową AIA w 1953 r. i została zaliczona w poczet dziesięciu najbardziej znaczących budynków w historii ostatniego stulecia – przez „Architectural Record” w roku 1957. Konstrukcja sprowokowała liczne naśladownictwa, zainspirowała wielu, jak choćby Eero Saarinena czy Kenzo Tange. Realizacje Saarinena o konstrukcji wiszącej to przede wszystkim lodowisko Uniwersytetu Yale – David S. Ingalls Hockey Rink w New Haven, 1953 -1958. Dynamiczne krzywizny powłok słynnego terminalu TWA na lotnisku JFK w Nowym Jorku są także echem paraboloidy Nowickiego. Późniejsza praca Saarinena – terminal Dulles Airport w Chantilly w Waszyngtonie też posiada dach wiszący. (…)

 

Tymczasem, oryginalna Arena w Raleigh została na długo zapomniana. Jak się wydaje, przyczynami były przedwczesna śmierć Nowickiego jeszcze przed realizacją, zmiany spowodowane eksperymentalnym, unikalnym wtedy charakterem konstrukcji i trudnościami technologicznymi, wreszcie regres modernizmu i zły stan samego obiektu. Konsekwencją nagłej śmierci Nowickiego był także gwałtowny konflikt dotyczący autorstwa projektu. Deitrick wielokrotnie manifestował publicznie swoje rozgoryczenie faktem uznania Macieja Nowickiego za architekta Areny. Skłoniło to Lewisa Mumforda do wyrażenia radykalnej opinii:

 

„Najgorszy błąd [Nowickiego] polegał na tym, że był dżentelmenem i traktował innych, jak równych sobie… To skłoniło go do współpracy z panem Deitrickiem bez powzięcia wszelkich środków ostrożności dla zabezpieczenia swoich interesów; i to także bez wątpienia spowodowało, że przecenił zdolności, jak i przyzwoitość człowieka, z którym blisko współpracował….Macieja nie ma tutaj, by mógł mówić za siebie; więc czuję podwójne zobowiązanie, by przemówić w jego imieniu”.

 

Zamiast zakończenia…

 

W 60 lat po tragicznej śmierci, Maciej Nowicki, fenomenalnie utalentowany „architekt dla architektów”, jak trafnie Go kiedyś nazwano z racji nowatorstwa i wyrafinowania jego projektów, pozostaje nadal nieznany. O zgrozo, zwłaszcza w Polsce, mimo kilku poświęconych mu publikacji (zwłaszcza T. Baruckiego). Niestety, największe wydawnictwa architektoniczne i uniwersyteckie w Polsce nie były szczególnie, a nawet wcale, zainteresowane kolejną publikacją na ten temat.

 

Muszę dodać, że z tym większą przyjemnością dowiedziałam się o uznaniu dla naszego rodaka, jakie żywi wielki Arata Isozaki – w trakcie wywiadu przeprowadzonego z nim w ubiegłym roku, na potrzeby publikacji „Manggha – historia projektu” (Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha, Kraków 2009). Architekt miał do czynienia z ideą Nowickiego w trakcie współpracy z Kenzo Tange, przy projektach hal olimpijskich dla Tokio. Dziedzictwo Nowickiego, rozproszone i nieznane w Polsce, pielęgnowane jest w Ameryce, w Raleigh, gdzie stoi Arena – i gdzie we wspomnianym archiwum galerii University of North Carolina spoczywają fantastyczne szkice urbanistyczno-architektoniczne Chandigarh, największego niegdyś projektu urbanistycznego świata. Brutalistyczne miasto, nowa stolica Pendżabu, zaprojektowane ostatecznie przez Le Corbusiera, a nie przez Nowickiego i Alberta Mayera,  daleko odbiega od wizji Polaka, pełnej przestrzeni półpublicznych, obiektów niewielkich w skali i inspirowanych architekturą rodzimą.

 

W swym ostatnim liście, pisanym właśnie z Indii na kilka dni przed śmiercią w katastrofie lotniczej nad deltą Nilu, w drodze z Pendżabu do USA, architekt cytował transcendentną mądrość Wschodu, słowa Kriszny: „…nie powinniśmy czynić jak głupcy, przywiązani do rzeczy; ale jak czynią mędrcy, poszukiwać sposobu, by zaprowadzić ład w tym świecie”. Wierząc zarazem w norwidowskie „piękno nieproszone”, Nowicki wierzył w swą wizję: moc architektury i w posłannictwo zawodu architekta. Krytykował też, w świetnych esejach, pisanych w latach 1945 – 1950, „funkcjonalną dokładność”, poszukując nowego humanizmu.

 

Szlachetna abstrakcja? Przedwcześnie przerwana twórczość Polaka, pełna elementów nowatorstwa konstrukcyjnego, architektury organicznej, jak i zaskakująco wczesnej i trafnej krytyki modernizmu, antycypowała jednak drogę, na którą wkroczyła później architektura światowa…

 

 

Artykuł jest rozszerzoną wersją fragmentu dysertacji doktorskiej (Wydział Architektury PK, promotor: prof. A. Kadłuczka, 2000 r. ) poświęconej Nowickiemu. Autorka składa raz jeszcze podziękowania wszystkim, którzy przyczynili się do powstania tej pracy.

 

Artykuł ukazał się w #2 ARCH. Całość artykułu dostępna jest w drukowanej wersji magazynu – kontakt: archiwum(at)archsarp.pl

ARCH #57
STYCZEŃ/LUTY 2020
facebook